Scroll Top
Protest w Pyrzycach ciągnik falaga

Protest w Pyrzycach.
Fot. organizatorzy protestu

Protest w Pyrzycach.
Fot. organizatorzy protestu

Rolnicy wzywają ministra na protest i do działania

Już od jesieni regularnie co piątek rolnicy z Kółka Rolniczego w Parnicy organizują protest.

Tym razem wezwali do siebie ministra rolnictwa. Prezes Kółka Rolniczego w Parnicy, Adam Walterowicz, napisał do ministra takie wezwanie:

„Działający w imieniu i na rzecz Polskich Rolników i Polskiego Rolnictwa Kółko Rolnicze w Parnicy reprezentujące Rolników z protestu na S3 węzeł Pyrzyce WZYWA KONSTYTUCYJNEGO MINISTRA do stawiennictwa się na proteście zorganizowanym 27.03.2026 r. o godz. 12:00 przez Kółko Rolnicze w Parnicy, w celu przedstawienia propozycji Rządu Rzeczpospolitej Polskiej rozwiązania ciężkiej sytuacji w rolnictwie i osobistego wytłumaczenia się z niespełnionych postulatów przed Rolnikami w Szczecinku, gdzie złożył pan obietnicę takiej wizyty więc liczymy na jej realizację i że tym razem nie zostaniemy oszukani. Prosimy o telefoniczne potwierdzenie w celu zorganizowania obecności mediów przekazu publicznego na telefon Prezesa Kółka Rolniczego”.

Minister potwierdził obecność? – pytam Adama Walterowicza.

– Wiem że czyta nasze wiadomości, ale dzisiaj swojej obecności nie zapowiedział. W kontakcie jesteśmy.

A co z tych kontaktów wynika? Protesty są od jesieni, a sytuacja rolników pogarsza się.

– Właśnie dlatego, że nie widzimy koncepcji działania, jest to wezwanie. Na razie to były grzeczne i spokojne protesty, ale już teraz mamy nóż na gardle i potrzebne są konkretne działania. Zaczęło się od Zielonego Ładu, zmieniono tylko formę podejścia do niego, a polityka nadal jest prowadzona tak, że nam się żyje coraz gorzej i rolnicy stają wobec konieczności zaprzestania produkcji i sprzedaży ziemi.

Co jest najpilniejsze i możliwe do zrobienia na dziś?

– My walczymy o rekompensaty i o pieniądze, które nam zabrano. Trzeba je zwrócić, najlepiej w formie dopłat do hektara. Na wiosnę paliwo poszło w górę, nawozy też. To były sztuczne podwyżki, nawóz wyprodukowano wcześniej, z tańszego gazu. Nam rąbnięto kasę. Żądamy rekompensat. Mówimy o pieniądzach, które my straciliśmy. Jak je wypłacą, to zobaczą, ile to było. Jeśli ktoś źle zarządza, nich nam je odda. Płacimy podatki, niech nam zwrócą pieniądze. Najlepiej do hektara.

Ile pieniędzy powinno trafić do rolników? I czy takie dopłaty do hektara nie oznaczają, że dotacja trafi do posiadaczy ziemi, a nie rolników ją uprawiających? Tu wracamy do kwestii przyjęcia ustawy o „aktywnym rolniku”. Jak zbudować system pomocy, aby pieniądze trafiły tam, gdzie powinny?

– Dopłata do tony zboża to był przekręt, podobnie jak dopłaty do kredytów. Pieniądze poszły do ludzi, którzy pieniądze mają. Stracili pieniądze jedni, a dostali pomoc ci, którzy kombinują. Pomoc powinna trafiać do tych, którzy uprawiają ziemię. Pomoc powinna być dla tych, którzy oświadczą, że uprawiają ziemię. Jeśli ktoś oświadcza, a nie uprawia, to jest wyłudzenie. Nie oszukujmy się. Skarbówka ma teraz wystarczające możliwości, żeby sprawdzić, z czego kto ma dochody. Jeśliby wyłudził pieniądze, to powinien je zwrócić. 2100 za saletrę? Ile na tym zarobili, skoro wyprodukowali ją, jak gaz był tańszy?

Czy oddadzą?

Wczoraj w sejmie poseł Katarzyna Czochara z PiS mówiła:

– Krótkie wyliczenia pokazują, że w tym czasie rząd zarobił na wysokich cenach paliwa ok. 2,5 mld zł. A ile stracili chociażby rolnicy? Średnie gospodarstwo, o powierzchni do 20 ha – nawet 4,5 tys. zł. Bo przecież wiosna to okres wzmożonych prac na roli.

Dzisiaj minister nie przyjedzie do Pyrzyc. A czy zaplanuje jakieś działania rekompensujące rolnikom wiosenne podwyższenie wydatków?

Czas nagli.

Posty powiązane

error: Content is protected !!