Scroll Top
biznes

Pomoc po klęskach i sytuacjach im równorzędnych musi być szybka, albo nie istnieje.
Fot. Pete Linforth z Pixabay

Pomoc po klęskach i sytuacjach im równorzędnych musi być szybka, albo nie istnieje.
Fot. Pete Linforth z Pixabay

Sadownicy ale i rolnicy oczekują pilnej pomocy

A czy otrzymują ją i jak ma się sytuacja sadowników do innych rolników dotkniętych klęskami? Czy przymrozki i susza to różne zagrożenia i podstawa do udzielenia różnego wsparcia?

Wczoraj w Sejmie w ramach informacji bieżącej temat pomocy dla sadowników omawiał minister rolnictwa. Więcej o przedstawionym przez niego stanowisku:

Krajewski: planujemy systemową i długofalową pomoc po przymrozkach

O informację poprosił Klub PSL, a dokładnie Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP i przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

– Wiosną tego roku w dniach między 20 a 30 kwietnia wystąpiły w całej Polsce spadki temperatur poniżej zera, określane popularnie przymrozkami wiosennymi. Mówi się o tym, że to są przymrozki, gdyż one występują w sposób nieco nienaturalny i powodują straty w wielu uprawach – mówił i odnosił straty do kwitnących w tym czasie sadów. – Dawno takich strat nie było, są one porównywalne nawet z pamiętną zimą stulecia sprzed 40 lat, kiedy nie tylko pąki, nie tylko części generatywne roślin, ale całe rośliny, całe sady uległy zmarznięciu.

Straty poniosą sadownicy, ale i zajmujący się dystrybucją i handlem.

Jaką pomoc postulują sadownicy?

– Rozdzielamy ją na pomoc doraźną w postaci wsparcia finansowego do 1 ha poszkodowanych upraw czy możliwości zaciągnięcia kredytów klęskowych. W tych sprawach trwają rozmowy – mówił Maliszewski. I dodawał: – Ale wiodącym dzisiaj oczekiwaniem ze strony producentów jest to, aby nie tylko otrzymać pomoc doraźną, która wielu pomoże, lecz przede wszystkim otrzymać możliwość instalacji urządzeń zabezpieczających i chroniących przed przymrozkami.

A to ma wymagać zmiany Prawa wodnego i Prawa budowlanego.

– Nowelizacja Prawa wodnego sprzed kilku lat oznacza, że dzisiaj aby wybudować jakiekolwiek urządzenie chroniące przed przymrozkami, a woda w postaci zraszania nadkoronowego jest najlepszym instrumentem do chronienia przed przymrozkami, trzeba spełnić szereg formalności, które dla małego i średniego gospodarstwa są nie do przebrnięcia, i ze względów formalnych, i ze względów finansowych. Tych analiz pojedynczy sadownik nie jest w stanie wykonać.

Wreszcie, jak mówił prezes Związku Sadowników RP i przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, według sadowników potrzebne są zmiany w ubezpieczeniach:

– Domagają się także reformy od lat wadliwie działającego systemu ubezpieczeń, który nie przynosi im oferty i który nie pozwala uzyskać realnego odszkodowania w takich przypadkach.

Projektu nie przedstawił.

MRiRW zna problem?

– Epizod przymrozków z końca kwietnia 2026 r. mógł prowadzić do wystąpienia lokalnie znaczących strat w produkcji sadowniczej, jednakże na ocenę skali szkód musimy poczekać do tzw. opadu świętojańskiego, czyli czerwcowego opadu zawiązków, kiedy to następuje naturalna biologiczna regulacja liczby owoców – wskazał minister Stefan Krajewski. Jak dodał, komisje szacujące straty rozpoczynają swoje prace. Minister 6 maja wystąpił do komisarza ds. rolnictwa i żywności Komisji Europejskiej z wnioskiem o uruchomienie nadzwyczajnej pomocy Unii Europejskiej dla producentów owoców, którzy ponieśli straty spowodowane wystąpieniem tegorocznych przymrozków.

I minister przypomniał obecne formy pomocy dla poszkodowanych: możliwość korzystania z preferencyjnych kredytów i ulg w opłatach bieżących. Jest też system dopłat do ubezpieczeń.

Wypłacane przez ubezpieczycieli odszkodowania obejmują przymrozki wiosenne:

– W 2024 r. łączna suma odszkodowań z tytułu ubezpieczeń upraw rolnych wyniosła 839,37 mln zł, a tylko w I półroczu 2025 r. – 460,4 mln zł. W 2025 r. zaplanowano 208 494 umowy ubezpieczenia upraw rolnych, a w 2024 r. – 209 250, z czego 126 932 wnioski zawierały ryzyko przymrozków wiosennych, co stanowi ponad 60% wszystkich polis. Łączna suma ubezpieczenia wszystkich upraw w 2025 r. to prawie 33 mld zł. Jest to poziom porównywalny z poziomem z 2023 r. i 2024 r. W ostatnich latach obserwujemy systematyczny wzrost wypłacanych odszkodowań z tytułu przymrozków. W 2023 r. to było 115,28 mln zł, w 2024 r. – 382 mln zł, czyli to ponad 3-krotny wzrost, a w 2025 r. – 579 mln zł, czyli o 51,5% więcej niż w roku poprzednim. W 2026 r. liczba zgłoszonych szkód we wszystkich uprawach, głównie rzepaku, z tytułu przymrozków wiosennych to 12 690. Szkody są dopiero zgłaszane, więc na tym etapie nie jest jeszcze możliwe określenie poniesionych strat oraz wartości przysługujących odszkodowań.

Trzeba i można się ubezpieczać?

Minister przyznał, że należy zmienić system pomocy:

– Na pewno trzeba przygotować zarówno rozwiązania doraźne, jak i rozwiązania systemowe. Podejmujemy prace nad tym, żeby ubezpieczenia miały charakter powszechny i obowiązkowy. Te prace w tej chwili rozpoczynają się w ministerstwie. Chodzi o to, żeby nikt nie został bez pomocy. W 2025 r. wypłaciliśmy pomoc rolnikom i sadownikom, w których gospodarstwach wystąpiły szkody spowodowane przymrozkami czy deszczami nawalnymi.

Zmiana systemu ubezpieczeń jest zapowiadana od dawna – jeszcze poprzedni rząd zamierzał ją przeprowadzić, zapowiadano nawet celniejsze ukierunkowanie wsparcia budżetowego:

Telus: Pomoc rolnikom to nasz obowiązek

 

Wciąż niewielu rolników ubezpiecza uprawy i zwierzęta

Potrzebę reformy widzą nawet sami ubezpieczyciele:

EKF Ubezpieczenia 2025: czas na poważną dyskusję o obowiązkowych ubezpieczeniach klimatycznych

Wciąż nie ma jednak projektu, a i teraz minister go nie przedstawił.

Posłowie w swoich wypowiedziach podkreślali potrzebę zmian w systemie pomocy, i to obejmujących nie tylko sadowników. Wskazywali na potrzebę elastyczności – np. plantatorzy rzepaku mogliby przesiać pola, gdyby komisje szacujące straty zaczęły pracę. Ale susza nie podlega pod szacowanie komisji – a IUNG potwierdzi ją po raz pierwszy w komunikacie 21 maja. A to zbyt późno.

– Na terenie Warmii i Mazur oraz Powiśla jesień była bardzo mokra, wiosna – od 2 miesięcy nie spadał deszcz – wskazywał poseł Zbigniew Ziejewski z PSL. – Rolnicy przede wszystkim planują zaoranie wielu plantacji rzepaku, bo nie rokują one właściwych plonów, a przede wszystkim opłacalności uprawy tej rośliny. Dlatego niezbędne jest powołanie przez pana ministra… danie wojewodom kompetencji do powołania tych komisji, żeby gminy mogły pracować. Rolnicy chcą po plantacjach rzepaku przesiewać kukurydzę, inne uprawy, ale niestety nie mają protokołów i jeżeli tego nie wykonamy, to nie będą mogli dokonać przesiewów. Dlatego nie możemy czekać na opinię IUNG w Puławach, która będzie, powiedzmy, pod koniec maja. Rolnicy w tym momencie nie będą mieli żadnego wyboru roślin, które będą mogli uprawiać.

Będzie, jak jest

Ale ani na uproszczenie i przyspieszenie szacowania i działań doraźnych, ani na zmiany systemowe trudno liczyć. Wynikało to wyraźnie z odpowiedzi na pytania, jakiej udzielił posłom minister – raczej piętnując ich złe („polityczne”) intencje, niż prezentując własne dokonania i sukcesy obecnego rządu. Straty będą oszacowane i wtedy przedstawiony zostanie plan pomocy – to zapowiedział o działaniach doraźnych.

Po suszy straty szacuje tylko aplikacja (przygotowana przez poprzedników, nie omieszkał zauważyć minister), trzeba więc czekać na komunikaty IUNG (i na jesień i zimę, aby występować o pomoc, jak z tego wynika).

A zmiany systemowe? Tu nic konkretnego nie padło.

Jak się okazuje, nie ma problemu z zabezpieczaniem sadów:

– Inwestycje w urządzenia są finansowane w tej chwili. To jest to, o czym mówiłem wcześniej. To konkretne działania, interwencje z budżetu unijnego. W ramach tej pomocy można kupować te urządzenia, można zabezpieczać swoje sady, swoje plantacje – zapewniał Krajewski.

To skąd problemy sadowników? A może nie mają oni problemów? Na koniec debaty Mirosław Maliszewski był zadowolony:

– Dziękuję jeszcze raz za tę debatę. Myślę, że ona będzie stanowiła poważniejszy krok, niż do tej pory robiliśmy, duży krok w kierunku zabezpieczenia upraw przed przymrozkami, a nie tylko wypłaty rekompensat i granie tym politycznie.

Jedno wiadomo na pewno i bez „polityki”: pomoc po klęskach i sytuacjach im równorzędnych musi być szybka, albo nie istnieje.

Raczej trudno mieć nadzieję, że w tym roku rolnicy nie będą potrzebować pomocy. Czy ją otrzymają?

Tymczasem rząd przyjął projekt zmian w systemie ubezpieczeniowym – tylko czy korzystny dla rolników? I dlaczego tak asekurancki?

Więcej:

Ubezpieczenia staną się bardziej dostępne?

 

Rząd przyjął projekt ustawy o zmianie ustawy o ubezpieczeniach

 

 

 

 

 

 

 

 

Posty powiązane

error: Content is protected !!