Scroll Top
euro ręka rośliny

Czemu ma służyć nowy system – jeśli nie służy deklarowanemu celowi?
Fot. RoboAdvisor z Pixabay

Czemu ma służyć nowy system – jeśli nie służy deklarowanemu celowi?
Fot. RoboAdvisor z Pixabay

Senat poparł „aktywnego rolnika”

Ekspresowo – zgłoszoną przez senatorów PiS poprawkę komisja rozpatrzyła w przerwie obrad.

I Senat przegłosował przyjęcie ustawy bez poprawek, co oznacza, że teraz czeka ona na podpis (albo raczej weto) prezydenta.

Poprawka zakładała zwiększenie do 10 ha (tj. z 1125 euro na 2250 euro kwoty dopłat) areału wolnego w tym roku od obowiązku składania wniosków o potwierdzenie aktywności.

Nad ustawą głosowało 80 senatorów, 51 było za, 28 – przeciw, 1 senator się wstrzymał.

Debata nie wyszła w zasadzie poza zakres tematów poruszonych wcześniej.

Senatorowie mieli te same obawy, co przeciwni projektowi posłowie:

Co ma „aktywny rolnik” do dopłat bezpośrednich? A do KRUS?

Ustawa wykluczy z systemu drobnych rolników

Senator Jerzy Chróścikowski, zgłaszając poprawkę, przekonywał, że rolnicy do 10 ha są zaskakiwani koniecznością przedstawienia faktur. I dawał wyraz przeświadczeniu, że ustawa tak naprawdę zmierza tylko do pozbawienia ziemi właścicieli małych gospodarstw rodzinnych.

– Przecież ja widzę, jaka jest kłótnia na wsi o ziemię. Żyje na wsi i widzę, i słyszę: dlaczego nie chcesz sprzedać? Dlaczego nie oddajesz? Dlaczego jeszcze siedzisz… Wieś ma być wsią. To nie mają być wielkie folwarki, jakie były kiedyś. A do tego państwo dążycie. Wy dokładacie rękę do tego, żeby te wielkie folwarki powstawały. Ja to mówię dzisiaj, a wy za parę lat powtórzycie. Ale wtedy to już nie folwarki, ale agroholdingi będą. A konkurencji z agroholdingami nie wygramy. I będziecie mówili, że musi być… A gdzie się chronił Polak w czasie różnych zawirowań? Na wsi – mówił senator i wskazywał na możliwe wyludnienie wsi i pozostawianie produkcji tylko w wielkich farmach, co już nastąpiło w Hiszpanii.

Senator radził poczekać na zmiany, jakie zapowiada w nowej siedmiolatce Komisja Europejska.

– A ile walczyliśmy o to, żeby ziemia była w rękach rolników, a nie w spółdzielniach czy w kołchozach, jak to się mówi, czyli w tych państwowych gospodarstwach? Nasi dziadkowie o to walczyli, żeby na polskiej ziemi byli właścicielami, a wy chcecie to…

Senator wskazał też na niebezpieczeństwo wynikające z podpisywania umów dzierżawy.

Ustawa tego dotycząca jest już przygotowana:

Dzierżawa już nie na podstawie ustnej umowy

Senator Jerzy Chróścikowski wskazywał na zagrożenie wykluczeniem z KRUS:

–  Proszę państwa, 10–15 kwintali kosztuje dzisiaj dzierżawa. No, jeżeli on zapłaci 15 kwintali rolnikowi, to rolnik podpisze z nim umowę, zapłaci podatek – nie rolnik, tylko on – i potem dostanie więcej pieniędzy, aniżeliby wziął jako dopłatę. A może zażądać i 20 kwintali, niektórzy tyle płacą. Tylko co się okaże? Że ten rolnik w KRUS nie będzie funkcjonował, bo podpisał umowę i wyzbył się gospodarstwa. I nie ma prawa do tego, żeby funkcjonować w KRUS. Dopiero jeśli dłużej niż 12,5 roku, jeśli dobrze pamiętam… Ale wtedy na wniosek. A są tacy, którzy będą tego potrzebowali, bo jeśli nie mają 25 lat w KRUS, to nie dostaną emerytury KRUS-owskiej. Muszą mieć te 25 lat. Tak więc nie mówcie, że jest tak pięknie i ładnie, bo tworzycie system zaporowy w zakresie ubezpieczeń emerytalnych KRUS. Ja nie wiem, kto wam to podpowiada, ale widzę ten cel… On się marzy tym, którzy cały czas duszą: rolniku, oddaj ziemię, oddaj ziemię.

Senator pytał ministra w związku z tym zagrożeniem:

– Ale proszę o wyjaśnienie mi… Pan powiedział, że jeśli rolnik podpisze umowę, to KRUS będzie mu płacić. Proszę mi to udowodnić, bo z tego, co ja pamiętam, wynika – proszę mi to potwierdzić – trzeba przez co najmniej 12,5 roku opłacać składkę i dopiero wtedy można dobrowolnie się ubezpieczyć. A co ma ten, co ma wpłaty przez 10 lat? I ten, co ma 8 lat wpłat?

Minister rolnictwa Stefan Krajewski miał takie wyjaśnienie:

– Panie senatorze, to też było wczoraj na posiedzeniu komisji przez pana prezesa KRUS wyjaśnione. Ta ustawa nie ma żadnego związku z ubezpieczeniem społecznym w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.

A senatorowi Chróścikowskiemu nasunęło się takie skojarzenie:

– Ja tego osobiście nie znam, ale moi rodzice czy moi dziadkowie, ci, którzy przeżyli obowiązkowe dostawy… No, czasami było trudno się wywiązać z obowiązkowych dostaw. Mój teść musiał jeździć z Zamościa do Hrubieszowa. Nie był w stanie wywiązać się z obowiązku i musiał kupić zamiennik. A tam się opłaciło kupić wełnę, przywieźć tu, dać i wywiązać się z obowiązku. Wy będziecie robić właśnie to. Jak wyliczycie, co oni mają udowodnić, to będą kombinować, jak dostarczyć kwity. Tak jak mój teść musiał dostarczać kwity, żeby go do więzienia nie wsadzili. Bo wy wiecie o tym – a jak nie wiecie, to sobie przypomnijcie z historii – że wielu rolników siedziało za to, że nie wypełniali obowiązku. A do mojego teścia, który budował chałupę, przyszli i zabrali blachę, którą chciał nakryć dom, który sobie postawił. Bo nie spłacił obowiązku. Czy wy do takich rzeczy chcecie doprowadzić, żeby się pozbyć tej ziemi? Apeluję do was: wycofajcie się, póki możecie.

Przeciw rozdawnictwu dopłat

Projekt podobał się senator Monice Jadwidze Piątkowskiej – podobnie jak projekt budżetu, o czym więcej:

Czy są pieniądze na pomoc rolnikom w 2026 roku?

Senator przekonywała, że wreszcie dopłaty trafią do producentów żywności:

– Wielokrotnie również mówiłam o tym, że same dotacje, które za czasów poprzedników były rozdawane na lewo i prawo… I naprawdę ogromne miliardy poszły na polską wieś, a problemy polskiej wsi, rolników – wszyscy to wiemy, jak tutaj jesteśmy – nie zostały rozwiązane. Cały czas walczymy o to, żeby produkcja żywności w Polsce była produkcją konkurencyjną. A żeby tak było, musimy bardzo precyzyjnie ją dotować – tj. dotować i wspierać tych, którzy rzeczywiście produkcję żywności prowadzą – tak żebyśmy nie wspierali rentierów i dużych czy mniejszych właścicieli ziemskich, posiadaczy ziemskich, bo to nie o to tutaj chodzi. Ten system musi bardzo precyzyjnie wyłapywać tych, którzy żywność produkują, bo to ma być system sprawiedliwy. I nie ma tu znaczenia… Chcę to raz jeszcze podkreślić, choć pan minister już o tym powiedział, otóż nie ma tu znaczenia to, jak duża jest ta produkcja rolna. Chodzi tylko o to, żeby ona faktycznie była. Nie jest ważne, czy to jest produkcja roślinna, czy to jest hodowla, ale ważne jest, żeby ona faktycznie była.

Ustawa chybiona

Niechętny ustawie był  senator Maciej Górski. Wskazywał, że wcale nie doprowadzi ona do wykluczenia z dopłat właścicieli ziemi, którzy na niej nie pracują.

– Jak zaznaczył pan minister wczoraj na posiedzeniu komisji, a dzisiaj też tutaj to padło, ok. 60 tysięcy z ponad 1 miliona 200 tysięcy rolników będzie musiało przynieść do agencji lub zaznaczyć w systemie i dołączyć, np. w formie PDF, fakturę potwierdzającą, że kupili coś na cele gospodarcze lub sprzedali coś z gospodarstwa. To duża ustawa, wywołuje dużo złości, różne emocje. Senator Chróścikowski trochę odniósł się do przyszłości, przyszłej perspektywy i być może to jest jakiś cel. Na pewno nie spowoduje ona realizacji tych pięknych założeń, które przedstawiła pani senator Piątkowska. Są takie obszary Polski, na których jest duży głód ziemi. Pan minister pochodzi z takiego rejonu. Tam dzierżawa ziemi… Oddaje się dopłaty, płaci podatek i daje 3 czy 4 tysiące zł za dzierżawę. Ci rolnicy sami wystawią faktury tym, którzy im dzierżawią, i to będzie martwy przepis. Dużo większy problem będą mieli ludzie mniej zapobiegliwi na terenach, gdzie ten głód ziemi jest mniejszy.

Zdaniem senatora, aby osiągnąć deklarowany cel w postaci wspierania produkujących na rynek, należało postąpić inaczej.

– Należało zrobić ekoschemat czy dopłatę dla rolników towarowych: przynieś faktury na równowartość swoich dopłat lub więcej, a dostaniesz czy dodatkową stawkę, czy pełną stawkę. Można było to w ten sposób zrobić i naprawdę promować tych rolników towarowych, o których pan mówi, że prowadził z nimi konsultacje, rolników, którzy chcą produkować, chcą się rozwijać i faktycznie to robią. A w ten sposób tą ustawą za rok zrobimy duży problem ludziom starszym, wykluczonym cyfrowo. Przypominam, że wchodzi w życie KSeF. Za chwilę wszyscy w telefonach będą faktury sobie wystawiać i odbierać, a są rolnicy, są w ogóle ludzie, obywatele polscy, którzy nie mają smartfonów. Nie wszędzie jest internet. Będą to ludzie wykluczeni.

Senator wskazał na rolę dopłat – są dodatkowym wsparciem dla rolników, którzy nie mają odpowiednich cen na wyprodukowane przez siebie towary:

– Ten malejący strumień pieniędzy można było ukierunkować na produkujących, ale nie wykluczać tych najmniejszych. Bo proszę zwrócić uwagę na to, że dopłaty to rekompensata za to, że weszliśmy do Unii Europejskiej. To nie jest coś ekstra. Bo gdyby były inne warunki, byłyby cła, byłaby inna sytuacja cenowa. Troszcząc się o przyszłość polskiej wsi, należy podjąć działania, żeby opłacało się tutaj cokolwiek uprawiać i cokolwiek hodować. A te dopłaty… No, czasem jest to jakiś ratunek dla gospodarstwa, ale w sytuacji, gdy świnie są po 3,50 zł, to i te dopłaty są tylko dokładką.

O co więc tak naprawdę chodziło autorom tej ustawy?

Nie wiadomo. Zwłaszcza, że projektu rozporządzenia, regulującego zasady udowadniania aktywności, nie przedstawiono. I nie wiadomo, jakie faktury i dowody aktywności trzeba mieć gotowe, aby je przedstawić już 15 marca (bo od tego dnia ustawa ma obowiązywać).

Prezydent dostał ustawę na biurko. Raczej wątpliwe wydaje się, aby mógł ją podpisać.

 

Czytaj też:

Rolnik aktywny… w księgowości

Posty powiązane

error: Content is protected !!