Scroll Top
skok nad przepaścią

Krajewski może mieć dużo okazji do rozmów z rolnikami.
Fot. Gerd Altmann z Pixabay

Krajewski może mieć dużo okazji do rozmów z rolnikami.
Fot. Gerd Altmann z Pixabay

Siekierski odchodzi z potrzeby „aktywności” ludowców?

Od ładnych kilku dni mówi się o rekonstrukcji rządu. W MRiRW zmiana nie ma być zbyt głęboka, zamiast ministra Siekierskiego kierować resortem ma Stefan Krajewski, młodszy kolega partyjny Siekierskiego, zastępujący go obecnie jako pierwszy sekretarz (stanu).

Jeden z portali wskazał nawet, że dymisji Siekierskiego chcą sami ludowcy, co podobno tak tłumaczą „władze partii”:

– Oficjalnie nikt tego nie powie i nie będzie z naszej strony żadnych zarzutów pod adresem Czesława, ale mieliśmy z nim problem, jeśli chodzi o tzw. ustawę o aktywnym rolniku. Bardzo zależało na niej kierownictwu partii i partia zobowiązała go do jej przeprowadzenia, tyle że Czesław był jej przeciwnikiem.

Jak dodaje portal, „Ustawa o aktywnym rolniku, w dużym uproszczeniu, polegałaby na tym, że to producenci żywności – a nie pośrednicy – otrzymywaliby dopłaty do swojej działalności. Władze PSL podkreślają, że to <duża i rewolucyjna zmiana>, a dla nich – <priorytetowa>. Wobec czego odwołanie Siekierskiego cieszy ludowców i mają nadzieję, że jego następca, dotychczasowy wiceszef resortu, wykaże się w swojej roli”.

Nic podobnego się nie stanie, bo stać się nie może – ustawa o aktywnym rolniku miała podobno sprawić, żeby dopłaty trafiały do uprawiających ziemię, a nie jej właścicieli. I właśnie dokładnie tak jest w przepisach, nie ma tu nic do zrobienia, poza realizacją. Pośrednicy nie uczestniczą w systemie dopłat.

Czytaj też:

Aktywny rolnik – obecna definicja jednak jest wystarczająca?

Zrozumienie tego problemu jest jak widać wciąż za trudne nie tylko dla niektórych dziennikarzy, ale nawet ludowców z „władz partii”. Czy znajdą lepszy program do zrealizowania?

Dlaczego odchodzi Siekierski?

Od dawna wiadomo, że resort rolnictwa jest kiepsko zarządzany, by nie rzec: ledwie administrowany.

Uciekały kolejne szanse na przeprowadzenie rzeczywistych zmian czy wpływanie na unijne plany – zamiast tego serwowano opowieści o tym, jak to UE zreformowała Zielony Ład w efekcie polskich zabiegów (choć zrobiła to, co zaplanowano wcześniej i dalej robi, co zamierzała).

Polska jednocześnie rezygnowała z aktywności podczas ustalania zasad nowego kształtu unijnej polityki. Tak właśnie było z

  • dialogiem strategicznym

 

Unijny „Dialog strategiczny na temat rolnictwa” toczył się bez Polski

  • pracami nad WPR

Czy prezydencja węgierska pracuje nad rolnictwem?

  • polską prezydencją

Polska prezydencja nie dla Polski?

W efekcie tej inercji pozostało ministerstwu

  • okazywanie zaskoczenia – np. umową Mercosur i zasadami handlu z Ukrainą

MRiRW o handlu z Ukrainą i Mercosur

  • oczekiwanie, co też jeszcze pokaże KE

MRiRW: Wstępna ocena Wizji dla rolnictwa i żywności

Stanowisko MRiRW w sprawie budżetu WPR na lata 2028-2034 z 17 lipca 2025 r.

 

A to niewiele, jak na rząd kierowany przez premiera, którego w UE miał nikt nie ograć.

Zadowolony z kontaktów z rolnikami?

20 lipca na portalu X Czesław Siekierski zamieścił wpis interpretowany jako pożegnanie:

„Dziś z politycznej zagrody: zgadzam się z tymi, którzy mówią, że polityki nie robi się zza biurka w klimatyzowanym gabinecie. Zgadzam się z tymi, którzy mówią, że kampania toczy się cały czas, od rana do wieczora; że trzeba być prawdziwie zaangażowanym, jeździć po Polsce, spotykać się z wyborcami, rozmawiać o ich codzienności. Nie wystarczą spoty w mediach – musi być dialog. Często wymagający dużej odwagi. Znam to doskonale, bo właśnie ten sposób uprawiania polityki jest mi najbliższy. Tak pracuję od pierwszego dnia, w którym objąłem resort rolnictwa. Jeżdżę do protestujących rolników, z ich organizacjami spotykam się na wielogodzinnych debatach, konsultuję kluczowe rozstrzygnięcia, odwiedzam ich rodzinne gospodarstwa. Słucham. Często jestem w drodze, bo wiem, że na spotkania w terenie rolnicy czekają. Dlatego mój apel do kolegów polityków jest tylko jeden: zróbmy reset myślenia o polityce i wróćmy do pełnego dialogu z naszymi wyborcami. Słuchajmy tego, co chcą nam powiedzieć. Tak, tematy na kolejną, WSPÓLNĄ wygraną leżą na ulicy (a nawet na polu).”

Jeśli faktycznie jest to podsumowanie, to trzeba przyznać, że niewiele minister ma do powiedzenia. Jeśli jego sukcesem ma być rozmawianie z protestującymi rolnikami, to następcy wypada życzyć… wielu protestów, jako okazji do wykazania się zdolnością do prowadzenia dialogu. Problem jednak w tym, aby dialog z rządzonymi przebiegał tak, aby nie musieli oni protestować. A tego niestety Siekierski nie zapewnił.

Nie zbudował gabinetu sprawnego, aktywnego, sprawczego.  Kompromitowały go nawet osoby podające się za jego

  • doradców

Jak doić Ministerstwo Rolnictwa przez „prasę ugorową”?

  • że o wiceministrze nie wspomnę.

Kołodziejczak się nauczył?

W efekcie mieliśmy przez blisko dwa lata wyjątkowo niesprawny gabinet i bezwładny resort.

I zostajemy z niepewną sytuacją na przyszłość. Stefan Krajewski może mieć dużo okazji do rozmów z rolnikami.

A czy okaże się bardziej skuteczny w działaniu? Raczej nie. Na pewno nie z tym premierem.

Posty powiązane

error: Content is protected !!