Scroll Top
sad jabłka zbiory

Stawka za realizację ekoschematu „Integrowana produkcja roślin” dla upraw rolniczych spadnie o połowę.
Fot. lumix2004 z Pixabay

Stawka za realizację ekoschematu „Integrowana produkcja roślin” dla upraw rolniczych spadnie o połowę.
Fot. lumix2004 z Pixabay

Stawki „Integrowanej produkcji roślin” dla upraw rolniczych spadną o połowę

To kolejna zmiana w ekoschematach, wprowadzana od 2025 roku. Nazwano ją „zróżnicowaniem stawek”.

Jak informuje MRiRW, dotychczas płatności w jednej wysokości (ok. 292,13 EUR/ha) stosowano do upraw prowadzonych zgodnie z metodykami integrowanej produkcji roślin niezależnie od tego, czy były to uprawy rolnicze, sadownicze czy np. warzywnicze oraz do odpowiadającej im powierzchni trwałych użytków zielonych (TUZ). Od 2025 r. wprowadzone zostaną natomiast odrębne stawki płatności dla poszczególnych grup upraw, a dla TUZ płatności nie będzie, bo „nie ma metodyk integrowanej produkcji do TUZ”.

Zróżnicowane zostaną płatności w zależności od powierzchni, z których pochodzą produkty roślinne, co do których uzyskano potwierdzenie od podmiotu certyfikującego spełnienia wymagań prowadzenia danej uprawy w systemie integrowanej produkcji roślin.

Szacowana stawka (podstawowa) płatności wynosi dla upraw:

  • sadowniczych ok. 342,70 EUR/ha
  • jagodowych ok. 309,21 EUR/ha
  • rolniczych ok. 146,07 EUR/ha
  • warzyw ok. 309,21 EUR/ha.

Można więc powiedzieć, że zróżnicowanie jest minimalne, a tylko obniżka stawek dla upraw rolniczych istotna – spadną o połowę. Wyraźnie zyskują tylko sadownicy, stawka dla uprawiających warzywa i jagody jest identyczna, niewiele większa od obecnej.

Dlaczego tak, a nie inaczej? Nie wiadomo. Żadnych wyliczeń uzasadniających zmiany nie przedstawiono.

„Integrowana produkcja roślin” to jeden z ekoschematów, którymi zainteresowanie było znacznie większe, niż przewidywano w PS dla WPR: zakładano objęcie nią 25 700 ha, w 2024 roku objęto  419 102 ha.

I nie powinno to dziwić, skoro sadownicy zasady integrowanej produkcji wprowadzają od początku lat 90. Czy teraz wprowadzą? I co z tego będą mieć konsumenci?

Marek Zaleski z Mazowieckiego ODR tak opisywał historię z gminy Góra Kalwaria: „W 2008 roku do Integrowanej Produkcji zgłosiło się 34 sadowników – producentów jabłek i gruszek. Wiosną  2008 roku dowiedzieli się, że dotacja IP przeznaczona będzie tylko do określonych kosztów. W sierpniu 2008 roku PIORiN, po raz pierwszy wyznaczył trzech sadowników do wykonania analizy owoców na pozostałości środków ochrony roślin (koszt 1 analizy 670 zł). Wyznaczeni sadownicy zrezygnowali z udziału w IP, podobnie jak i kilku innych producentów. Certyfikat uzyskało 19 sadowników. Ostatecznie do Integrowanej Produkcji w 2009 roku przystąpiło 13 sadowników.”

Będzie inaczej? I konsument dowie się, które owoce w jaki sposób i z jaką dopłatą wyprodukowano? Zapłaci za nie mniej?

To byłoby realizacją hasła kontroli żywności „od pola do stołu”.

Bardziej realne wydaje się jednak ograniczenie wejścia integrowanej produkcji do upraw rolniczych.

 

Czytaj też:

Ekoschemat „Rolnictwo węglowe” nie taki znów potrzebny?

 

Stawki za ekoschematy 2024 znacznie mniejsze niż w 2023 roku

Posty powiązane

error: Content is protected !!