Scroll Top
billboard Stefan! Uwolnij rolnika

Ryzyko, że minister straci możliwość postawienia obiadu, będąc jeszcze w roli ministra – duże.
Fot. Facebook Ruch Gospodarstw Rodzinnych

Ryzyko, że minister straci możliwość postawienia obiadu, będąc jeszcze w roli ministra – duże.
Fot. Facebook Ruch Gospodarstw Rodzinnych

Stefan! Uwolnij rolnika

Marcin Z. siedzi w areszcie, a S. Krajewski – na stanowisku ministra. Jak długo jeszcze?…

Protest rolników 9 stycznia w Warszawie nie był zbyt liczny (także w efekcie powstrzymania części rolników zamierzających do niego dołączyć na ciągnikach), ale jego następstwa mogą być znaczne.

Przede wszystkim do aresztu trafił jeden z protestujących rolników, a PiS zapowiedziało wniosek o odwołanie ministra rolnictwa.

Więcej:

Mercosur, arogancja i indolencja – oraz śmierdząca sprawa

Wniosek o odwołanie ministra dotąd nie wpłynął do Sejmu (a przynajmniej nie został opublikowany). Wtajemniczeni twierdzą, że lepiej, żeby PiS go nie składało, bo Krajewski ma wielu przeciwników w rządzącej koalicji i być może i tak zostanie odwołany. Złożenie wniosku mogłoby natomiast sprawić, że koalicja zacznie go bronić. Tymczasem mamy stan zawieszenia.

Utrudnianie rolnikom wyrażenia niezadowolenia – także z użyciem ciągników – podczas styczniowego protestu w stolicy zauważyło kilku posłów, którzy złożyli w tej sprawie interpelację, do dziś pozostającą bez odpowiedzi.

Jak widać, napięcie ma wygasnąć.

Stefan! Uwolnij rolnika

Nie wygasło.

W Zambrowie potwierdzają je billboardy – czytelnik polskarola.pl naliczył ich sześć. Legalne – Ruch Gospodarstw Rodzinnych wynajął banery reklamowe w pobliżu – bliskiej domu ministra rolnictwa – siedziby jego biura poselskiego. Właśnie z Zambrowa minister żalił się podczas konferencji prasowej na krzywdę, jaka go spotkała ze strony rolnika. Teraz mieszkańcy i goście Zambrowa mogą sobie przeczytać wezwanie: „Stefan! Uwolnij rolnika” – co głosi biało-czerwony napis na czarnym tle. Z boku zdjęcie uwięzionego rolnika, kobiety z trojgiem dzieci i stojącej w tle postaci z czterolistną kończyną PSL. I napis: „Prawo, nie strach. Rolnik nie może być ofiarą systemu”.

A czy jest?

Minister przekonuje, że… żaden rolnik nie siedzi w więzieniu.

– Żaden rolnik nie siedzi w więzieniu. Przestępcy, ci, którzy łamią prawo, muszą za to odpowiedzieć. Nie ma żadnego rolnika w więzieniu. Oficjalnie – to sejmowa wypowiedź ministra z 22 stycznia 2026 r., którą przerywał, a i zakończył, wyrażeniem zapewnienia, że także posłowie opozycji trafią za kratki:

– Kończąc, szanowni posłowie PiS-u, powiem, że obrażacie mnie tu bardzo często, określenia są bardzo różne. Ja zwracam się do was po nazwiskach, nie po przezwiskach, nikogo tutaj po przezwisku nie atakowałem, nie wspominałem żadnych rekwizytów, z którymi możecie być kojarzeni, i nie będę tego robił. Ale to mnie nie powstrzyma, żeby przygotowywać kolejne doniesienia do prokuratury na wasze działanie, zaniechanie, przekroczenie uprawnień. To się dzieje każdego dnia. I zobaczycie, co jeszcze ujrzy wieś, rolnictwo, jak o nich dbaliście. O swoich kolesi, którym przez 8 lat napełniliście pełne kieszenie złotem.

To w nawiązaniu do łączenia nazwiska ministra z Mercosurem i do beczki użytej przez ministra do morsowania, a i do samego morsowania, wystawionego przez ministra na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (licytowało 20 osób, tę przyjemność można mieć za 8600 zł; minister nie podawał kolejności wchodzenia do beczki, ale zapewniał, że zaprosi na obiad i gorącą herbatę, połączoną z rozmową, ponoć możliwą na każdy temat; co za gest).

Czytaj też:

Jakie sukcesy w finansowaniu rolnictwa zauważa MRiRW w 2025 roku?

Rolnik czy przestępca

Kiedy więc rolnik (o posłów nie pytajmy, bo odpowiedź może dłużej potrwać) zmienia się w przestępcę?

To niełatwe pytanie. A i odpowiedzi sprzeczne.

Komunikat Prokuratury Okręgowej w Łomże zatytułowano: „Areszt za kierowanie gróźb karalnych wobec Premiera RP, członków rządu, Prezydenta Warszawy oraz żony Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi”. W jego treści mamy już stwierdzenie, jakoby: „Prokuratura Rejonowa w Zambrowie wszczęła śledztwo przeciwko Marcinowi Z. podejrzanemu o to, że: w dniu 09 stycznia 2026 roku stosował groźbę bezprawną w stosunku do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z powodu jego przynależności politycznej (…)”. Zrobił to, wylewając gnojowicę na posesję ministra, po czym odjechał „a następnie powrócił, wszedł na jej teren (tj. posesji – dop. redakcji) i w rozmowie z żoną ministra kierował do niej słowa nawiązujące do działalności politycznej jej męża oraz groźby karalne popełnienia przestępstwa na szkodę jej lub osoby jej najbliższej, które z uwagi na okoliczności zdarzenia, wzbudziły w niej uzasadnioną obawę ich spełnienia, a swoje zachowania opublikował w nagraniach i zdjęciach na własnych mediach społecznościowych w portalu Facebook, w których jednocześnie kierował groźby karalne z powodu ich przynależności politycznej wobec Premiera RP, ponownie Ministra Rolnictwa, Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministra Spraw Zagranicznych oraz Prezydenta Warszawy z zamiarem, by groźby te do w/w dotarły, znieważając tym samym publicznie konstytucyjne organy RP, tj. o czyn z art.119 §1 kk w zb z art.226 §3 kk w zb z art.190 §1 kk w zw. z art.11 §2 kk.”

A więc groźby karalne i znieważenie, trochę kierowane do ministra, trochę do rządu, a po części do rodziny ministra.

A za co areszt? Raczej po co, jak wynika z komunikatu prokuratury: „przede wszystkim wobec uzasadnionej obawy, iż podejrzany, któremu zarzucono popełnienie umyślnego występku, może ponownie popełnić przestępstwo przeciwko życiu lub zdrowiu, zwłaszcza że popełnieniem takiego przestępstwa groził pokrzywdzonym.”

A więc popełnił występek, a areszt ma uchronić sprawcę przed popełnieniem przestępstwa (a może nawet zbrodni), którym groził pokrzywdzonym. Trzeba się domyślać, pokrzywdzonym występkiem, jak na razie. Ale przestępstwo ma popełnić ponownie.

Sąd nie zgodził się na areszt trzymiesięczny, o co wnioskowała prokuratura. Jak można przeczytać na stronie łomżyńskiej prokuratury, taki trzymiesięczny areszt sąd orzekł w ostatnim czasie np. wobec sprawcy pobicia z użyciem niebezpiecznego narzędzia i usiłowania zabójstwa albo za czynną napaść na policjantów, kradzież zuchwałą i groźby karalne. A więc czyny nieporównywalne z wylaniem gnojowicy i pyskówką (nawet jeśli zawierała groźby).

Marcin Z. siedzi już miesiąc.

A gdyby tak minister zaprosił na obiad i rozmowę Marcina Z., nawet bez zimnej kąpieli w beczce?… W końcu emocje związane z protestem już opadły – tak u Marcina Z., jak i ministra. A przynajmniej opaść powinny. A ryzyko, że minister straci możliwość postawienia obiadu, będąc jeszcze w roli ministra – duże…

Posty powiązane

error: Content is protected !!