Czy stadniny koni mogą być prowadzone dobrze i z zyskiem?
Fot. Alexa z Pixabay
Czy stadniny koni mogą być prowadzone dobrze i z zyskiem?
Fot. Alexa z Pixabay
Tylko stadnin koni żal?
Wraca problem stadnin koni – i to niestety w kontekście fatalnych ich wyników finansowych za ostatni rok.
Trzeba przypomnieć tajemnicze informowanie KOWR o audycie w stadninach, jaki miał być przeprowadzony przez nową ekipę rządzącą.
Czytaj też:
Teraz problem przypomnieli – w kontekście wielkich strat Janowa – posłowie PiS.
Co zrobić, aby stadniny nie przynosiły straty?
– Wiele koni wyhodowanych w Polsce jest nagradzanych. Są chlubą stadnin zarówno państwowych, jak i prywatnych – mówił poseł Kazimierz Bogusław Choma. – Niestety rządy koalicji 13 grudnia spowodowały, że straty finansowe w państwowych stadninach koni arabskich za rok 2024 są największe w historii: stadnina Michałów – 3,9 mln, stadnina w Janowie Podlaskim – 4 mln straty. W Janowie padło kilka koni, a parę trzeba było uśmiercić ze względu na odniesione obrażenia. W kontekście tych faktów słowa premiera Donalda Tuska, które wypowiedział po padnięciu dwóch klaczy w 2016 r.: „Zastanawiam się, czy nie zaczną strzelać do bocianów”, nabierają proroczego wymiaru.
Poseł przypomniał, że nieprawidłowości przy organizacji Dni Konia Arabskiego w 2024 r. uruchomiły śledztwo prokuratorskie.
– Fikcyjna sprzedaż gwiazdy aukcji Pride of Poland 2024 klaczy Zigi Zany, która osiągnęła cenę 145 tys. euro, zakończyła się kompromitacją, gdyż nikt nie chce jej odebrać ani wpłacić wylicytowanej kwoty. Wynik finansowy tej aukcji i sposób jej prowadzenia przez panią Stojanowską to całkowita katastrofa. Zastanawiające jest to, że w nagrodę za doprowadzenie do zapaści stadniny koni w Janowie jej były prezes pan Świętochowski został awansowany na prezesa Krajowej Grupy Spożywczej.
Czytaj też:
W związku z tym poseł pytał:
– Jakie kroki zamierza podjąć pan minister, aby powstrzymać całkowity upadek hodowli koni arabskich w Polsce? Jakie pan minister zamierza podjąć kroki, aby Dni Konia Arabskiego 2025 i aukcja Pride of Poland nie zakończyły się podobną klęską jak w roku 2024? Jakie decyzje organizacyjne i personalne podjęto, aby stadniny w Michałowie i Janowie Podlaskim w roku 2025 i latach następnych nie przynosiły straty?
Odpowiedzi udzielił wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak. Zaczął od spostrzeżenia, że hodowla koni jest procesem wieloletnim, a w czasach rządów PiS dokonywano wielu zmian w zarządach stadnin: w latach 2015–2023 w Stadninie Koni Janów Podlaski zmieniono 10 członków zarządu, w Stadninie Koni Michałów zmieniono 6 członków zarządu, a „takie częste zmiany kadrowe powodują pewnego rodzaju zawirowanie”.
– To nie może być tak, że nagle nastąpiła zmiana władzy i ci, którzy obejmują władzę, odpowiadają za to, co zrobiło 10 członków zarządu, mam wrażenie, że źle zrobiło, ponieważ, szanowni państwo, wyprzedane zostały naprawdę najlepsze konie, zniszczone zostały zasoby genetyczne. Odbudowanie tego to jest przecież proces. To trzeba rzeczywiście lat, żeby te kwestie były poprawione – mówił wiceminister.
– Stosowaliście też – nie chcę tego tak określać, ale to powiem – kreatywną księgowość. Otóż władze PiS-u dokonały dokapitalizowania spółki. Chodzi o spółkę Janów. 7 mln zł przeznaczyliście państwo dla Janowa, żeby poprawić wynik finansowy. Można powiedzieć, że to w ramach kreatywnej księgowości. Natomiast dzisiaj należy zrobić wszystko, żeby te zasoby odbudować, żeby dokonywać inwestycji, żeby rzeczywiście ta nasza duma, Pride of Poland, była znana na całym świecie, bo to jest nasze dobro narodowe. I w tym kierunku idziemy. Jeżeli państwo chcecie, to po prostu uczestniczcie w tym od strony pozytywnej, żeby nie mówić, żebyście nie przeszkadzali, bo do tych błędów kadrowych, które były przeze mnie przedstawione, można również dodać zasoby, które zostały wyprzedane, w postaci najlepszych koni. Wyniki spółek są dzisiaj rzeczywiście słabe, to jest fakt, ale to nie znaczy, że można używać przymiotnika: katastroficzne, ponieważ jest stopień wyższy albo stopień niższy przymiotników.
I poza wezwanie do współpracy na rzecz wspólnego dobra wiceminister już nie wyszedł.
I fachowiec nie da rady?…
Poseł Fryderyk Sylwester Kapinos ocenił, że minister nie odpowiedział na żadne pytanie zadane przez kolegę i pytał dalej:
– Obecny dyrektor generalny KOWR pan Henryk Smolarz zlecił pani Annie Stojanowskiej, panu Jerzemu Białobokowi oraz panu Markowi Treli przygotowanie raportu o stanie hodowli koni czystej krwi arabskiej w stadninie Janów Podlaskiej i stadninie Michałów. Z doniesień medialnych wynika, że raport miał być porażający dla 8 lat rządów Prawa i Sprawiedliwości w stadninach. Raport przekazano prokuraturze, która po zapoznaniu się z nim odmówiła wszczęcia postępowania z powodu braku znamion przestępstwa. W związku z tym KOWR postanowił raport utajnić, podając za przyczynę poufność informacji w nim zawartych. Bubel ten kosztował podatników 60 tys. zł. Jeśli są tam informacje poufne, to na jakiej podstawie do tych informacji dopuszczone zostały osoby, w przypadku których jest oczywisty konflikt interesów? Pani Stojanowska prowadzi działalność gospodarczą polegającą na hodowli koni oraz doradza w konkurencyjnych prywatnych stadninach. Pan Trela pracuje dla konkurencyjnej stadniny w krajach arabskich. Pan Białobok pracował dla stadniny koni arabskich w Egipcie. Czy w związku z tymi faktami pan minister sprawi, że raport zostanie odtajniony dla opinii publicznej?
Wiceminister uznał jednak, że osoby opracowujące audyt mają wieloletnie doświadczenie i „decyzja dyrektora generalnego była właściwa z punktu widzenia doboru merytorycznego tych przedstawicieli”. A „raport ma klauzulę: zastrzeżone, więc zgodnie z przepisami prawa można do niego dotrzeć”.
Niedosyt po tych odpowiedziach poczuła prowadząca obrady wicemarszałek Dorota Niedziela – i uzupełniła:
– 2015 r., zysk stadniny koni w Janowie – 3200 tys. W 2016 r., po objęciu przez was władzy i wyrzuceniu – proszę mnie słuchać, panie pośle, proszę mnie słuchać – pana prezesa Treli i pana prezesa Białoboka – 80 tys. W 2017 r. – 1,6 mln zł straty. W 2018 r. – 3,3 mln straty. W 2019 r. – 1,25 mln straty. W 2020 r. – 3,52 mln. Skumulowana strata Janowa za państwa rządów to jest 10 mln zł. Raport NIK-u dokładnie pokazuje, co robiliście. W 2018 r. widziałam konie, które stały, stały w stajniach, a młode źrebaki nie miały korekcji kopyt przez 8 miesięcy.
Wicemarszałek stwierdziła, że interesowała się stadninami jako lekarz weterynarii i poseł, więc może się wypowiadać na ten temat – i kontynuowała, pomimo oponujących głosów z sali:
– Kto się zajmuje hodowlą koni? Osoba, która jest specjalistą w hodowli koni. Pani Weronika zna się na tym i robi to. Raport dotyczył zakresu hodowlanego. To, co powinno być w spółkach hodowlanych zachowane, to 40% starej krwi. Tego nie wolno sprzedać, nigdy. A zostało 10%, bo sprzedaliście wszystko. Bardzo proszę, zamilknijcie na ten temat, bo ja emocjonalnie nie wytrzymam takiej bezczelności.
Poseł Kazimierz Bogusław Choma zauważył:
– No dobrze, ale skumulowana strata wynosi prawie 8 mln w tym roku.
Wicemarszałek Dorota Niedziela chciała już jednak zakończyć temat:
– 10 mln skumulowanej straty dla was, mimo że dostaliście 7 mln dotacji. Koniec rozmowy.
Poseł Kazimierz Bogusław Choma zapowiedział:
– A jak wyglądały stajnie i Janów Podlaski po opuszczeniu w 2015 i 2016 r., to będzie przedmiotem dalszych konferencji prasowych. (…) Pani marszałek też się dowie, jak sprowadzimy kolejne audyty.
Ile będzie tymczasem wynosiła skumulowana strata z kolejnych lat?… I czy będzie jeszcze co dokapitalizować?…














