Czy może okazać się znaczące rozszerzenie listy upraw objętych systemem dopłat o wierzbę do wyplatania oraz trawy nasienne?
Fot. Victoria z Pixabay
Czy może okazać się znaczące rozszerzenie listy upraw objętych systemem dopłat o wierzbę do wyplatania oraz trawy nasienne?
Fot. Victoria z Pixabay
Ubezpieczenia pomogą poszkodowanym w 2026 roku?
Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich nie rozpalił emocji w Sejmie. Można nawet powiedzieć, że raczej pokazał potrzebę wypracowania rzeczywistych i istotnych zmian w systemie ubezpieczeń.
Bo chociaż projekt ma zmierzać do rozszerzenia systemu ubezpieczeń, to z wypowiedzi posłów – a i samego uzasadnienia – nie wynika wcale taka pewność.
I przyznał to nawet poseł sprawozdawca:
– W ocenie komisji projektowane rozwiązania zmierzają w dobrym kierunku. Tak jak powiedziałem wcześniej, upraszczają system, zwiększają przejrzystość przepisów i mogą poprawić realny dostęp rolników do ubezpieczeń z dopłatą – powiedział poseł sprawozdawca Marcin Skonieczka.
Mogą, a więc skutek ten nie jest wcale pewny.
Więcej o projekcie:
Więcej mogłoby zdziałać podwyższenie dopłat z budżetu – poprawkę taką zgłosił klub PiS, powołując się na dobre skutki takiego zwiększenia za czasów swoich rządów. Zwiększenie z 50 do 65 proc. dopłat w 2016 roku doprowadziło do 4 mln ha ubezpieczonych, teraz liczba ta spadła do 3 mln. Obecnie UE pozwala na dopłaty w wysokości 70 proc. – i PiS postuluje skorzystanie z tej możliwości, wzorem Francji.
Zmiany na tymczasem czy na serio?
Trudno było w Sejmie o jednoznaczną ocenę wprowadzanych nowelizacją zmian. Mają one uprościć zawieranie umów, ale czy ich brak to na pewno efekt skomplikowania systemu, znanego przecież od lat?
– Najważniejszą zmianą jest wprowadzenie jednolitych limitów stawek taryfowych, do których mogą być stosowane dopłaty w wysokości do 65% składki. Dla większości upraw limit ten wyniesie 15% sumy ubezpieczenia, natomiast dla tytoniu, warzyw gruntowych, drzew i krzewów owocowych oraz truskawek będzie to 25% sumy ubezpieczenia. Co istotne, limity te nie będą już zależne od klasy gleby – tak o zmianach mówił poseł sprawozdawca. Wskazał też na ważną zmianę dla hodowców:
– Jeśli stawka taryfowa ubezpieczenia przekroczy 0,5% sumy ubezpieczenia, dopłata nadal będzie mogła przysługiwać do wysokości 65% składki liczonej od tego 0,5% sumy ubezpieczenia. Obecnie w takich przypadkach dopłaty nie przysługiwały, co ograniczało możliwość korzystania z preferencyjnych ubezpieczeń.
Pochwalił również zmianę franszyzy:
– Projekt wprowadza franszyzę redukcyjną w miejsce dotychczas obowiązującej franszyzy integralnej. Odszkodowanie będzie mogło być pomniejszone o od 10% do 35% sumy ubezpieczenia zgodnie z warunkami określonymi w umowie. Rozwiązanie to ma ograniczyć obsługę drobnych szkód niemających zasadniczego znaczenia dla gospodarstw, a jednocześnie powinno przełożyć się na niższą składkę ubezpieczenia dla producentów rolnych.
Powinno, ale czy się przełoży? A jak wpłynie na kwoty wypłacane ubezpieczonym?
System wymaga gruntownych zmian
Posłowie wracali do możliwości wprowadzenia obowiązkowych ubezpieczeń – postulował je nawet rządowy koalicjant, ale poprawek i propozycji zmiany ustawy nie zgłaszał, a przez położenie akcentu właśnie na zmiany postulowane, a nie wprowadzane, jednak wyraźnie dystansował się do propozycji zgłoszonej pod obrady:
– Oczywiście, tak jak powiedziałem, mój klub poprze tę nowelizację, ale jeszcze raz powiem, że moje pytanie, panie ministrze, dotyczy tego, czy już rozpoczyna pan i myśli o tym, aby powrócić do dyskusji na temat obowiązkowych powszechnych ubezpieczeń w rolnictwie – tak poseł Jarosław Rzepa, Klub Parlamentarny Polskie Stronnictwo Ludowe – Trzecia Droga, zakończył swoje wystąpienie.
Powszechność i obowiązkowość systemu ubezpieczeń nie wydaje się mieć przeciwników, choć wiele przecież zależy od ubezpieczycieli:
– Dlatego trzeba jasno powiedzieć: potrzebny jest powrót do idei ubezpieczeń powszechnych, stabilnych, przewidywalnych i realnie chroniących gospodarstwa rolne – mówił poseł Jarosław Sachajko, Koło Poselskie Demokracja Bezpośrednia. – Chodzi nie tylko o system dopłat do składek, ale także o system bezpieczeństwa produkcji żywności. I tu konieczna jest wiodąca rola narodowego, publicznego ubezpieczyciela, który nie będzie patrzył na zysk, ale będzie stabilizował rynek. Takiego, który uczciwie wyceni ryzyko i oceni szkody i będzie stanowił punkt odniesienia dla całego rynku. Publiczny ubezpieczyciel powinien kształtować standardy, a nie biernie dopłacać do systemu, w którym prywatne firmy wybierają opłacalne ryzyka, a rolnicy pozostają z problemami. Bezpieczeństwo żywnościowe państwa nie może zależeć od kalkulacji komercyjnych zakładów ubezpieczeń. Jeżeli państwo poważnie traktuje rolnictwo, musi stworzyć system, w którym rolnik wie, ile będzie płacił za ubezpieczenie, czy w ogóle ubezpieczenie będzie możliwe i czy dostanie uczciwe odszkodowanie. Projekt poprawia szczegóły, ale nie zmienia filozofii.
I filozofii tej – wbrew zapowiedziom sprzed 2015 roku – nie zmienił również poprzedni rząd PiS. Czyżby komercyjni ubezpieczyciele, pozostawiający nie tylko rolników, ale również państwo, z problemami wynikającymi coraz częściej i w coraz większej skali z klimatu, byli nie do przekonania?
Pomoże ubezpieczyciel czy państwo?
Minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski, odpowiadając na pytania posłów, nie powiedział nic nowego.
– Pan poseł Rzepa pytał o to, czy wprowadzimy powszechne i obowiązkowe dopłaty. Tak, jest to w tej chwili przedmiotem analizy w resorcie i rozważamy ich wprowadzenie – oznajmił, zapewne jednak mając na myśli powszechne opłaty, a nie dopłaty.
Ta pomyłka każe jednak pomyśleć o wnioskach z czasów PRL, kiedy to ubezpieczenia były wprawdzie powszechne i obowiązkowe, ale jednak jakoś dziwnie nieskuteczne…
Minister przekonywał też, że nie ma spadku areału, jeśli chodzi o ubezpieczenia:
– W roku 2023 objęta nimi była powierzchnia 3,6 mln ha, w roku 2026 – 3,9 mln ha.
Ile będzie w tym roku? Minister nie przedstawił szacunków, ale zapewnił, że pieniędzy na dopłaty do polis wystarczy: za I kwartał wykorzystano z dostępnego budżetu 8% – a więc nie ubezpieczono dużego areału.
Ubezpieczenia i dopłaty do nich są dostępne i wszyscy rolnicy, którzy chcą się ubezpieczyć, mają taką możliwość.
– Na każdą sytuację oczywiście też reagujemy, jeśli jest problem z danym zakładem, z danym gospodarstwem – zapewnił minister.
Zmiany mają obowiązywać od września, minister nie spodziewa się trudności w ich akceptacji ze strony UE.
Pozostaje jeszcze… kwestia pomocy po wiosennych przymrozkach. A tu już odpowiedź na pytanie posła wskazuje na wiele problemów, nie tylko dotyczących ubezpieczeń, ale i budżetu:
– Pan poseł Kuźmiuk pytał o to, czy wystąpiłem o pomoc do Komisji Europejskiej. Tak, wystąpiłem o taką pomoc do komisarza Hansena, ale nie musimy mieć zgody, gdy chcemy zastosować pomoc z budżetu krajowego.
I tyle. A rolnicy czekają – i nie są to tylko sadownicy…
Czytaj też:














