Poseł: uprawy roślin ozimych pozostają prawie dwa miesiące bez jakiejkolwiek ochrony ubezpieczeniowej. MRiRW milczy.
Fot. Anna z Pixabay
Poseł: uprawy roślin ozimych pozostają prawie dwa miesiące bez jakiejkolwiek ochrony ubezpieczeniowej. MRiRW milczy.
Fot. Anna z Pixabay
Ubezpieczenia rolne nie gwarantują ochrony upraw?
Czy jest problem uzależnienia rolników od towarzystw ubezpieczeniowych i dat ubezpieczeń, niepokrywających się z datami upraw?
Poseł Jarosław Sachajko uznał, że jest i zapytał o niego – oraz możliwe działania, jakie może podjąć Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w tej kwestii.
I, jak się okazuje, ministerstwo problemu nie dostrzegło.
Karencja? Co to takiego?
„W obliczu kataklizmu powodzi, która kilka miesięcy temu nawiedziła południe kraju, coraz częściej podnoszony jest temat ubezpieczenia upraw. Jednak temat nie jest prosty ani jednoznaczny ze względu na zawiłości proceduralne i obowiązujące okresy karencji, co pozostaje sprawą nierozwiązaną i wiąże się z ogromnymi stratami dla rolników. Prowadzi to w konsekwencji do absurdalnej sytuacji, w której uprawy roślin ozimych pozostają prawie dwa miesiące bez jakiejkolwiek ochrony ubezpieczeniowej. Jesteśmy świadkami, że warunki pogodowe w obecnych czasach są na tyle nieprzewidywalne, że tak długi okres bez ochrony jest niedopuszczalny” – pisał poseł w interpelacji i dodawał: „Bez problemu można znaleźć daty, od których ruszają ubezpieczenia upraw ozimych: ERGO Hestia – 10 września 2024 r., Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych TUW – 12 września 2024 r., Generali Agro – 23 września 2024 r., AGRO Ubezpieczenia – 25 września 2024 r., PZU – 30 września 2024 r., VH POLSKA – 30 września 2024 r., InterRisk – 2 października 2024 r. Z tych informacji płynie prosty wniosek: rolnicy, którzy zostali dotknięci suszą, nie byli w stanie ubezpieczyć swoich upraw ozimych. Przy założeniu, że skorzystaliby z oferty towarzystwa, które najszybciej zaoferowało klientom swoje usługi, uprawy zostałyby objęte ubezpieczeniem dopiero od 24.09, a zatem już po powodzi, która dotknęła w druzgocący sposób rolników z południa Polski, niszcząc bezpowrotnie ziemię i uprawy.”
Poseł pytał:
„Czy ministerstwo rozważa przygotowanie oferty pomocowej dla rolników w obliczu ryzyka powtórki powodzi z września 2024 roku wobec niedostosowanych terminowo ubezpieczeń rolnych? Jeśli tak, proszę o zwięzłe przedstawienie planowanej oferty pomocowej.
Czy ministerstwo jest skore podjąć rozmowy z ubezpieczycielami funkcjonującymi na terenie Polski i mającymi w ofercie ubezpieczenia upraw rolniczych w celu omówienia kwestii dotyczących dat, by pokrywały się z uprawami? Czy takie rozmowy są możliwe i czy możliwe jest tym samym dotarcie do konsensusu w omawianej kwestii?”
Ale… o co chodzi?
W imieniu MRiRW odpowiedział wiceminister Stefan Krajewski – ale nie wiadomo, na czyje pytania.
Odpowiedź na pierwsze pytanie jest następująca:
„Podstawową formą pomocy po stratach w produkcji rolniczej spowodowanych niekorzystnymi zjawiskami atmosferycznymi, poza odszkodowaniami z zakładów ubezpieczeń, są dopłaty do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na sfinansowanie kosztów wznowienia produkcji oraz kosztów odtworzenia środków trwałych.
Radę Ministrów może przyjąć doraźne przepisy umożliwiające udzielanie dotacji z budżetu państwa producentom rolnych w przypadku zdarzeń klęskowych lub wystąpienia niekorzystnych zjawisk atmosferycznych porównywalnych do klęski żywiołowej. Przygotowywane w takich sytuacjach przepisy o udzieleniu dotacji muszą uwzględniać zasady, o których mowa w pkt 1.2.1.1 lub 1.2.1.2 Wytycznych w sprawie pomocy państwa w sektorach rolnym i leśnym oraz na obszarach wiejskich (2022/C 485/1).”
I to wszystko. O niedostosowaniu terminowym ubezpieczeń – ani słowa.
Podobnie mija się z problemem odpowiedź na pytanie drugie. Minister przypomniał ustawowe zasady ubezpieczeń i podał listę ubezpieczycieli, zawierających polisy z budżetową dopłatą.
Czy MRiRW nie zrozumiało zgłaszanego przez posła problemu – czy uznało, że problem je przerasta?














