Scroll Top
zbiory kombajn w polu

Powyżej 30 procent zboża od rolników już jest wyeksportowane
Fot. Luca Masser z Pixabay

Powyżej 30 procent zboża od rolników już jest wyeksportowane
Fot. Luca Masser z Pixabay

Ukraina wpuszczona do UE wojennymi drzwiami?

Jesteśmy świadkami organizowania tranzytu zboża przez Unię Europejską do głodującego świata, czy raczej wpuszczenia produktów Ukrainy na unijne rynki? Czy na tej nieformalnej akcesji skorzysta UE i sama Ukraina, czy może raczej tylko kilka firm?

2 maja opublikowano rozporządzenie ministra rozwoju i technologii, uchylające rozporządzenie w sprawie zakazu przywozu z Ukrainy produktów rolnych – i z tym dniem utraciło moc rozporządzenie tegoż ministra rozwoju i technologii z dnia 21 kwietnia 2023 r. w sprawie zakazu przywozu z Ukrainy produktów rolnych.

Również 2 maja Komisja Europejska podała, że przyjęła tymczasowe środki zapobiegawcze, dotyczące przywozu z Ukrainy do Polski, Bułgarii, Węgier, Rumunii i Słowacji pszenicy, kukurydzy, nasion rzepaku i słonecznika (kilka godzin wcześniej wydawało się, że zakaz obejmie też olej słonecznikowy – nie objął) – pochodzących z Ukrainy. Restrykcje (tak nazywa się w UE to dopuszczenie przez sąsiadujące z Ukrainą kraje tylko tranzytu) potrwają do 5 czerwca 2023 r., z możliwością przedłużenia.

Wcześniej MRiRW podawało też, że walczy o wstrzymanie importu kolejnych towarów ukraińskich, a UE przeprowadzi w tej sprawie badanie sytuacji rynkowej.

Jednocześnie zapowiedziano przedłużenie bezcłowego importu z Ukrainy do UE na kolejny rok.

Więcej:

UE przedłuży bezcłowy import towarów rolnych z Ukrainy

Ostateczna decyzja PE ma zapaść w końcu maja.

Do 18 maja obowiązuje zezwolenie Rosji na eksport zbóż drogą morską z Ukrainy i Rosja zapowiada, że go nie przedłuży.

Więcej:

Europejski spór o pszenicę 

Mamy zatem znów sytuację taką, jak w marcu – czyli przed ustąpieniem ministra Kowalczyka i przed całym zamieszaniem, spowodowanym wprowadzonym w połowie kwietnia na kilka dni zakazem sprowadzania towarów z Ukrainy do Polski. Obowiązuje (teoretycznie) tranzyt przez Polskę dla ukraińskich zbóż i oleistych. Obowiązuje posłuszeństwo wobec ustaleń rynkowych UE. Obowiązuje radość, że kary za (samowolne) wstrzymanie importu nie zapłacimy. Obowiązuje hasło, że wprawdzie gdzieś coś może i utracił polski rolnik uprawiający zboża, ale summa summarum jednak zyskujemy – bo więcej do Ukrainy eksportujemy niż sprowadzamy.

Więcej:

MRiRW o rozmowie z ministrem polityki rolnej i żywności Ukrainy 

A poza tym – przecież oni biją się za nas…

Problem znów tylko moralny?

Ukraina już w UE?

Podobno (według ministrów Kowalczyka i Telusa) tranzyt dla ukraińskich zbóż obowiązywał w Polsce zawsze, a tylko mało moralni przedsiębiorcy sprowadzali tańsze zboże z Ukrainy, ale przecież nikt im tego nie mógł zabronić. Czy teraz będą pozbawieni takiej możliwości? Niekoniecznie. Zboże z Ukrainy będzie wprowadzane na rynek unijny i nic nie stoi na przeszkodzie, aby było tańsze od polskiego, nawet o tyle, aby opłacalne pozostawało wwożenie go do Polski, teraz także od strony zachodniej. Sprowadzone do UE zboże wpłynie też na unijne ceny.

Czy przez Europę Zachodnią wiodą szlaki transportowe z Ukrainy do Afryki? Czy w innych krajach unijnych zboże to będzie lepiej badane, niż w Polsce? Nie wiadomo.

Cała ta sytuacja wiadomym uczyniła co innego. Oto z UE – tak jak przed akcesją – Polska zawiera porozumienia. Bywamy zaskakiwani ich treścią. Ukrainę w zasadzie (wojennymi drzwiami) wpuszczono na unijny rynek. Kto na tym zarabia? Raczej nie my. Czy Ukraińcy? Czy może tylko niektóre przedsiębiorstwa, nawet niekoniecznie unijne?

Co do drobiu – która firma zyskała, to już ustalono. Czy uda się ustalić zyskujących na eksporcie zbóż i roślin oleistych z Ukrainy i imporcie ich do UE? Nie wiadomo.

Nie wiadomo też, co dzieje się ze zbożem z Ukrainy, teraz przewożonym znów przez Polskę.

Czy Unia Europejska jest w stanie działać jako całość? Czy mamy sposób, aby na to wpływać? Czy „państwa przyfrontowe” wpłyną na jej decyzje i wydatki? Czy UE poradzi sobie wreszcie z transportem przez swój teren zboża z sąsiedniego kraju, prowadzonym – podobno – do głodującego świata?

Niewykluczone, że będzie inaczej. Na europejskich rynkach rolnych toczy się wojna. Jesteśmy na jej pierwszej linii. Nie przeznaczamy na nią 3 proc. PKB. Nie mamy kim ani czym walczyć. Nie mamy dowódców. Czy wygramy?…

26 kwietnia zapytałam w MRiRW: ile zboża (i oleistych) wwieziono z Ukrainy do Polski od 21 kwietnia i co się z tym zbożem (i oleistymi) stało. Kiedy przestaje być konwojowane, kiedy zdejmowane są plomby i gdzie trafia? Ile zboża (i oleistych) już będącego w kraju wyeksportowano w  tym czasie i dokąd?

Odpowiedzi nie ma.

MRiRW 5 maja zapowiedziało wprowadzenie monitoringu sprowadzanych z Ukrainy towarów.

Więcej:

MRiRW o kontynuacji współpracy państw przyfrontowych

Pytany dziś o to samo podczas briefingu prasowego minister zapewnił, że porty mogą wyeksportować ponad 1 mln t miesięcznie. Nie mówił, dokąd. Nie mówił, ile wyeksportowały. Powyżej 30 procent zboża od rolników już jest wyeksportowane – zapewnił tylko i rozwodził się nader chętnie nad polityką informacyjną tych, którzy chcą dostać się do Sejmu. A co z tymi, którzy już się dostali?

Minister zdystansował się też do dzisiejszego stwierdzenia komisarza Janusza Wojciechowskiego, jakoby kryzys zbożowy był już zażegnany – w UE może tak, ale jeśli chodzi o Polskę, minister jest umiarkowanym optymistą.

Czy partyzantka wystarczy do wygrania tej wojny?

 

Posty powiązane

error: Content is protected !!