Nadzór weterynaryjny powinien pozostawać w gestii służb państwowych, nie prywatnych.
Fot. xiSerge z Pixabay
Nadzór weterynaryjny powinien pozostawać w gestii służb państwowych, nie prywatnych.
Fot. xiSerge z Pixabay
UPEMI: Brazylia chce doprowadzić do prywatyzacji kontroli jakości mięsa
Brazylia zmienia zasady kontroli branży mięsnej. Zagrożenie dla bezpieczeństwa żywności i dobrostanu zwierząt.
Czy Brazylia dostarcza argumentów, które mogą podważyć sens zawarcia umowy handlowej Mercosur–UE? Niestety coraz więcej na to wskazuje. Najnowsze doniesienia pokazują, że problem nie dotyczy już wyłącznie kwestii ekonomicznych czy środowiskowych, ale również bezpieczeństwa żywności.
Stany Zjednoczone nałożyły na brazylijską branżę mięsną 50-procentowe cła. Straty szacowane są na około miliard dolarów, dlatego przedstawiciele sektora poszukują sposobów na złagodzenie skutków decyzji USA. Jednak kierunek, jaki obiera brazylijski rząd, budzi poważne kontrowersje – również w samej Brazylii.
Władze planują reformę, która miałaby doprowadzić do prywatyzacji kontroli jakości mięsa. Pomysł ten spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem Brazylijskiego Związku Federalnych Inspektorów Rolnych (Anffa Sindical) – instytucji pełniącej funkcję odpowiednika polskiego Głównego Inspektoratu Weterynarii. Związek ostrzega, że wprowadzenie reformy mogłoby osłabić nadzór sanitarny, pogorszyć warunki dobrostanu zwierząt oraz narażać krajowy eksport na utratę wiarygodności w oczach 157 partnerów handlowych.
– Pomysł brazylijskiego rządu uważam za bardzo niebezpieczny – mówi Wiesław Różański, prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego (UPEMI). – Nadzór weterynaryjny powinien pozostawać w gestii służb państwowych, nie prywatnych. W przeciwnym razie otwieramy drogę do konfliktu interesów i podważenia rzetelności kontroli – dodaje.
Różański podkreśla, że każda nieprawidłowość w procesie kontroli to nie tylko potencjalne straty ekonomiczne dla producenta, ale też realne ryzyko dla bezpieczeństwa konsumenta.
– Jeśli kontrolę zleca sam podmiot kontrolowany, bardzo łatwo o sytuacje, które podważą wiarygodność całego systemu – zaznacza.
Niepokój wyrażają również brazylijskie organizacje pozarządowe. Ich zdaniem już obecnie dochodzi do nieetycznych praktyk związanych z dobrostanem zwierząt, co w efekcie może wpływać na jakość końcowego produktu.
– To kolejny dowód na to, że otwarcie się Europy na mięso z Ameryki Południowej to kierunek wymagający głębokiej refleksji – mówi prezes UPEMI. – Do tej pory wskazywaliśmy przede wszystkim na różnice w standardach produkcji i zagrożenia dla europejskich hodowców. Dziś pojawia się kolejny aspekt – systemowy brak gwarancji bezpieczeństwa.
UPEMI przypomina, że to nie pierwszy raz, gdy brazylijski sektor mięsny znajduje się w centrum kontrowersji. Wcześniej zwracano uwagę na nierealność wdrażania unijnej dyrektywy dotyczącej wylesiania, co potwierdzały także same brazylijskie źródła.
Jak informował The Guardian, jeden z największych koncernów – JBS – przyznał, że nie ma możliwości technicznych i prawnych, by w pełni monitorować pochodzenie bydła, co uniemożliwia rzetelne raportowanie wpływu na środowisko.
– Wszystkie te przypadki pokazują, że w dyskusji o umowie Mercosur–UE nie można ograniczać się wyłącznie do aspektu ekonomicznego – podsumowuje Różański. – Bezpieczeństwo żywności i zaufanie konsumentów muszą pozostać absolutnym priorytetem.
Źródło informacji: komunikat prasowy UPEMI













