Zaczniemy wykorzystywać możliwości zamówień publicznych dla polskich produktów?
Fot. Sharon Ang z Pixabay
Zaczniemy wykorzystywać możliwości zamówień publicznych dla polskich produktów?
Fot. Sharon Ang z Pixabay
UPEMI: Nie czekajmy na Europę, chrońmy swój rynek sami
Parlament Europejski 16 grudnia przyjął rozporządzenie wprowadzające klauzule ochronne dla umowy pomiędzy Unią Europejską a krajami Mercosur.
Choć decyzja ta była odpowiedzią na obawy zgłaszane m.in. przez Polskę, dotyczące napływu tańszych i niższej jakości produktów na unijny rynek rolno-spożywczy, na początku 2026 roku stało się jasne, że realne zablokowanie umowy jest mało prawdopodobne. Zmiana stanowiska Włoch przekreśliła szanse na zbudowanie mniejszości blokującej. W tej sytuacji coraz wyraźniej wybrzmiewa pytanie: czy powinniśmy biernie czekać na kolejne decyzje Brukseli, czy raczej sięgnąć po mechanizmy ochronne, które już dziś są dostępne na poziomie krajowym, aby skutecznie chronić własny rynek?
Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego zwraca uwagę, że Polska podobnie jak Niemcy, Austria czy Francja, może wykorzystywać krajowe systemy jakości żywności w celu regulowania dostępu do swojego rynku dla towarów pochodzących z importu. Co więcej ograniczenia takie nie muszą dotyczyć jedynie produktów pochodzących z krajów trzecich, ale wszystkich importowanych artykułów rolno-spożywczych.
– W części krajów Europy Zachodniej posiadanie systemu jakości jest warunkiem dostępu do dużych sieci handlowych – wyjaśnia Wiesław Różański, prezes UPEMI. – Dobrym przykładem jest system QS, bez którego żaden dostawca z krajów unijnych czy krajów trzecich nie może myśleć o masowym zaistnieniu na rynku niemieckim. Doskonale zdaję sobie sprawę, że w Polsce podobne rozwiązania mogą być trudne do przeprowadzenia, jednak nie powinniśmy składać broni. Uważam, że pierwszym etapem dla działań chroniących polski rynek przed towarami pochodzącymi z importu może być zmiana podejścia w procesie wyboru dostawców produktów spożywczych do placówek żywienia zbiorowego, takich jak np. szpitale i szkoły. Tu identyfikacja pochodzenia produktu jest niezwykle trudna, ponieważ gotowe danie nie będzie zawierało informacji o tym, skąd pochodzą produkty wykorzystane do jego przygotowania. To właśnie instytucje organizujące przetargi na dostawę produktów lub usług cateringowych mogą stać się pierwszą linią obrony i przykładem, że mamy możliwości ochrony polskiego rynku i jednocześnie promocji polskich produktów wysokiej jakości.
Podobnego zdania jest Przemysław Grosfeld, wiceprezes Urzędu Zamówień Publicznych. Według Grosfelda możliwe jest promowanie posiadania polskich systemów jakości przez instytucje realizujące proces zamówień publicznych.
– W ramach Urzędu Zamówień Publicznych organizujemy liczne szkolenia i konferencje sprzyjające profesjonalizacji kadr odpowiedzialnych za postępowania przetargowe. Staramy się zachęcić zamawiających do poszerzenia wiedzy w różnych obszarach, co powinno skutkować lepszym przygotowaniem dokumentów zamówienia, a także sprawniejszym przebiegiem samego postępowania o udzielenie zamówienia. Edukujemy uczestników rynku zamówień, w tym także wykonawców oraz przedstawicieli instytucji kontrolnych, jak RIO czy NIK, że ustawa Pzp zawiera szereg możliwości uwzględnienia jakości zamawianych produktów czy usług. Jakość może być ujęta już w opisie przedmiotu zamówienia, co gwarantuje przełożenie się na charakter zamawianych produktów spożywczych, czy też usług cateringowych – przekonuje Przemysław Grosfeld. – Chcąc z kolei odwołać się do jakości w ramach kryterium oceny ofert, musimy pamiętać, aby nadać takiemu kryterium odpowiednio wysoką wagę, aby miało ono realny wpływ na zamawiane produkty i usługi. Tym zamawiający powinni się kierować, wydatkując środki publiczne. Z kolei przedstawiciele instytucji kontrolnych powinni pamiętać, że stosowanie wymogu jakości przy wydatkowaniu środków publicznych nie oznacza niegospodarności.
Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego rozważa przeprowadzenie w przyszłym roku działań promocyjnych skierowanych do instytucji organizujących zamówienia publiczne, których celem będzie zwiększenie stopnia wykorzystania polskiej żywności posiadającej systemy jakości żywności w przetargach dotyczących usług cateringowych czy zamówieniach produktów spożywczych. Prezes UPEMI jest zdania, że świadomość tego typu zachowań powinna być promowana nie tylko wśród konsumentów, ale również wśród instytucji np. samorządowych, które naturalnie powinny promować polską żywność i pozytywnie wyróżniać polską żywność w zamówieniach publicznych.
Przemysław Grosfeld jest zdania, że na przestrzeni lat zamawiający nauczyli się, przede wszystkim na swoich doświadczeniach, że należy w ramach postępowań uwzględniać jakość zamawianych produktów. Oczywiście, aby tego dokonać, kluczowe jest odpowiednie przygotowanie zamawiającego do postępowania, co wymaga czasu na zapoznanie się z dostępnymi na rynku oznakowaniami i kryteriami kryjącymi się za nimi. Zamawiający powinien znać specyfikę rynku zamawianych produktów i wiedzieć, jakiej jakości produktów powinien oczekiwać. To pozwoli mu na świadome określenie wymogów jakościowych w postępowaniu. Zamawiający mogą również posiłkować się dostępnymi na rynku oznakowaniami na potwierdzenie posiadania przez zamawiane produkty określonych cech czy też właściwości.
Źródło informacji: komunikat prasowy UPEMI
Czytaj też:
Czy rolnictwo może funkcjonować bez polskiej sieci handlowej?
Duże kuchnie, duże możliwości – i mały rozmach projektodawcy…














