Czy mniejsza liczba kandydatów pozwoli lepiej dostrzec ich możliwości?
Fot. Pete Linforth z Pixabay
Czy mniejsza liczba kandydatów pozwoli lepiej dostrzec ich możliwości?
Fot. Pete Linforth z Pixabay
Walka o poparcie rolników w wyborach prezydenckich trwa
Wczoraj wysłuchaliśmy kilku wystąpień zmierzających do pozyskania sympatii rolników przed drugą turą wyborów prezydenckich.
Rozpatrzenie wniosku Rady Ministrów o wyrażenie przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zgody na przedłużenie czasowego ograniczenia prawa do złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej na granicy państwowej z Republiką Białorusi stało się powodem wystąpienia w Sejmie premiera Donalda Tuska.
Premier nie stronił od wspomnień, mających uzasadnić jego wniosek.
– Słuchajcie, to jest to trzecie wielkie kłamstwo PiS-u – mówił. – Może pamiętacie ten obraz. To był maj, czerwiec 2023 r., a więc kilka miesięcy przed wyborami, kiedy stanąłem i powiedziałem: proszę państwa, oni kompletnie otworzyli granice i bez żadnej kontroli z Ukrainy napływa do Polski zboże. Podobnie jak z paktem migracyjnym, podobnie jak z paktem klimatycznym było także z tzw. ATM, Autonomous Trade Measures, czyli chodzi o te specjalne środki handlowe, które otworzyły polską granicę absolutnie na oścież, bez żadnej kontroli dla produktów ukraińskich, szczególnie rolnych. Rząd Morawieckiego zaakceptował to. Ja wtedy nie powiedziałem złego słowa. Zaczęła się wojna, nie było wiadomo, czy Ukraina przetrwa. Cała Europa się skonsolidowała, żeby jakoś pomóc Ukrainie. Ale kiedy się okazało, a wystarczyły przecież 3–4 miesiące, żeby się w tym zorientować, że to nie jest mechanizm sensowny, że on zagraża stabilności polskiego rynku, trzeba było natychmiast podjąć działania, żeby to zablokować. Przede wszystkim chodziło wtedy o zboże, ale nie tylko. Pamiętam jak dziś, jak głośno zaczęliśmy krzyczeć: ludzie, zróbcie coś, żeby to zboże nie zalewało Polski. I pamiętam waszych ministrów, premiera, jak stanęli i zaczęli opowiadać bajki: nie sprzedawajcie zboża, ono zaraz potanieje, nie ma problemu. Myśmy codziennie widzieli tysiące wypełnionych zbożem wagonów jadących do Polski, a wy w tym czasie przed kamerami mówiliście, że wszystko jest świetnie, w ogóle nie ma się co przejmować.
Przejął się – według Donalda Tuska – dopiero nowy rząd z nim w roli premiera:
– Kiedy wygraliśmy wybory, kiedy zostałem premierem, jedną z pierwszych decyzji było de facto zmuszenie – nie było to też proste, bo to głównie Polska była poszkodowana – aby natychmiast skorygować to, co było możliwe w tym mechanizmie, a więc żeby zaostrzyć, żeby wprowadzić jakieś kwoty. Ale to był dopiero początek. Później rozpocząłem razem z moimi ministrami kampanię, żeby z tego ATM, z tego mechanizmu, który zliberalizował handel z Ukrainą, Unia w ogóle zrezygnowała. To też nie było łatwe. To też nie jest przyjemne, bo my z drugiej strony chcemy pomóc Ukrainie jak tylko to możliwe w wojnie z Rosją, ale nie może odbywać się to kosztem milionów polskich producentów, klientów, rolników. Nie muszę tego tłumaczyć. I uzyskaliśmy to. Od 5 czerwca nie będzie tego mechanizmu. Wracamy do sytuacji sprzed wojny, jeśli chodzi o regulacje na granicy.
W tym miejscu premier odebrał oklaski i zamknął wątek:
– Ale wy, żeby organizować kampanię niechęci czy nienawiści, byliście zawsze pierwsi, a nawet palcem nie kiwnęliście, żeby zapobiec temu nieszczęściu, jakie spotkało głównie polskich rolników, nie tylko wtedy. Nawet palcem nie kiwnęliście. Wiecie dlaczego? Bo tak jak przy respiratorach, tak jak przy wizach tak też przy tym zbożu zarobiło się dużo pieniędzy. I dobrze o tym wiecie.
W konkluzji całego wystąpienia padły jeszcze słowa:
– Wystawiliście teraz w wyborach prezydenckich kogoś, kto właściwie jest symbolem tego, na czym polega wasza polityka. Wy nie macie poglądów, żadnych poglądów, wy macie wyłącznie złotówki w oczach.
Oponowała poseł Anna Gembicka:
– Pan premier Tusk mówił o rolnictwie. To ja udzielę panu premierowi krótkiej lekcji, bo albo jest skrajnie niekompetentny, albo z premedytacją kłamie. Ograniczenia w zakresie importu zboża z Ukrainy znieśli jego koledzy z Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Przypomnę, że od ponad 20 lat Unią rządzi Europejska Partia Ludowa, której on był przewodniczącym. A to dzięki działaniom rządu PiS-u granica została zamknięta i zatrzymany został napływ zboża. Wy wtedy rozdzieraliście szaty, krzyczeliście, że to błąd, że to łamanie prawa unijnego. A to my, tworząc koalicję państw przyfrontowych, zmusiliśmy Unię do wprowadzenia ograniczeń w przywozie towarów z Ukrainy. Pan premier mówił, że po 5 czerwca wrócą cła, a prawda jest taka, że w Unii wprost się mówi: na razie środki tymczasowe, a po wyborach w Polsce nowa umowa z Ukrainą. Jaka? Będzie liberalizacja handlu. To jest proste. Pan Tusk jest po prostu notorycznym oszustem i po raz kolejny chce oszukać polskich rolników. Odnośnie do tego, kto zarobił na zbożu – rodzina waszej posłanki…
Tu wicemarszałek Monika Wielichowska wyłączyła mikrofon (dzwonek sygnalizujący upływ czasu na wystąpienie rozległ się kilka sekund wcześniej) i poseł przemawiała dalej przy wyłączonym mikrofonie. Czasu wystarczyło jednak na uwagę wicemarszałek:
– Pani poseł, dziękuję, ale chyba też zapomniała pani w swoim wystąpieniu o komisarzu Wojciechowskim z Prawa i Sprawiedliwości.
Poseł Anna Gembicka wyjaśniła: – Pani marszałek, komisarz nie podejmuje jednoosobowo decyzji, tylko Komisja z Parlamentem.
A rolnicy pamiętają o niedawnej przeszłości i wyciągają z niej wnioski na przyszłość.
Dzień dzisiejszy rolników
Czy było to wystąpienie merytoryczne czy polityczne?
Najwyraźniej za polityczne uznał je poseł Jarosław Sachajko, który w ramach oświadczenia tak zwrócił się do rolników:
– Drodzy Rolnicy! Wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak, ekspert Platformy Obywatelskiej od rolnictwa, ostatnio powiedział, cytuję: Ciągle liczę na to, że Trzaskowski przedstawi program. Czeka, jak chłop pańszczyźniany pod dworem, bo nie wie, jak cała Platforma Obywatelska, co jest ważne dla rolników. Liczy, że prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski mu powie. To jakaś kiepska farsa. Rolnicy walczą o przeżycie. Toną w biurokracji, kosztach, braku opłacalności, Polska jest zalewana byle jaką żywnością z importu, a wiceminister rolnictwa czeka na propozycje. To już nawet nie jest farsa, to upokorzenie polskiej wsi. Wieś nie potrzebuje pustosłowia i czekania. Potrzebuje konkretu, którego Platforma Obywatelska z Rafałem Trzaskowskim i Michałem Kołodziejczakiem nie potrafi wam zapewnić. Drodzy rolnicy, idźcie do wyborów prezydenckich i pokażcie Platformie Obywatelskiej i Rafałowi Trzaskowskiemu czerwoną kartkę.
Podobnie wykorzystał możliwość złożenia oświadczenia poseł Dariusz Matecki.
– Do polskiego rolnika: jeśli chcesz zostać zmuszony do tego, żeby nie mieć za co spłacać kredytu i żeby wielka korporacja przejęła twoją ziemię, to zagłosuj na Trzaskowskiego albo pozostań w domu i daj wybrać innym – zaapelował. – Daj wybrać aktywistom z organizacji opłacanych dziś przez zagranicę i spółki Skarbu Państwa, które dążą np. do likwidacji hodowli, mówiąc, że te są niedobre dla środowiska. Jeśli jesteś za zielonym ładem, za podatkami płynącymi z pakietów klimatycznych, to wybierz Rafała Trzaskowskiego, który jest twarzą ideologii klimatyzmu, któremu planeta pod stopami płonie. Wybierz Rafała, jeśli popierasz zalanie polskiego rynku produktami rolnymi z krajów Ameryki Południowej i dobicie polskiego rolnictwa. W poprzedniej kadencji posłem nie byłem, ale z tego miejsca wam obiecuję, że jeśli wrócimy do władzy, być może razem z Konfederacją, jedną i drugą, to będziemy robić wszystko, żeby ratować polskie rolnictwo, żeby nie dać zrujnować polskich gospodarstw. Ja rolnikiem też nie jestem, jestem ze Szczecina, ale zależy mi na tym, żeby moje dziecko miało zdrową polską żywność. Zależy mi na tym, żeby polska ziemia należała do polskiego rolnika, a nie do zagranicznej korporacji, na której Polak jest jedynie chłopem pańszczyźnianym. Pamiętam młodego chłopaka, który przyjechał do Warszawy walczyć o polskie rolnictwo, chłopaka skatowanego przez funkcjonariuszy tego rządu, który przez tych bandytów odebrał sobie życie. My tego nie zapomnimy i tych bandytów rozliczymy. Żebyśmy mogli to zrobić, musi wygrać Karol Nawrocki. Dlatego wielka prośba do was: 1 czerwca sprawcie prezent swoim dzieciom. Wybierzcie Karola Nawrockiego.
Koszty unijnej transformacji energetycznej ponosimy niezgodnie z Konstytucją?
W tym kontekście warto odnotować jeszcze wystąpienie posła Janusza Kowalskiego:
– 1 listopada 2014 r. Rafał Trzaskowski mówił, że ryzyko wzrostu cen jest zerowe po tym, jak 24 października razem z panią Ewą Kopacz jako minister do spraw europejskich zgodził się na drugi pakiet klimatyczny na lata 2020–2030. Pokażcie mi jedną polską rodzinę, jednego polskiego przedsiębiorcę, jednego polskiego rolnika – może pan Władysław Kosiniak-Kamysz by pokazał – którzy płaciliby mniejszy rachunek za energię elektryczną. Nie ma takiego. Ale na szczęście dzisiaj o godz. 12.00 Trybunał Konstytucyjny może Polskę uwolnić od tego koszmaru, od koszmaru wysokich cen energii. Rachunki mogą być niższe, tak jak mówi Karol Nawrocki, o 30–40%. My zaskarżyliśmy ten pakiet klimatyczny do TSUE, TSUE nas okradło z prawa weta, ale poszliśmy do Trybunału Konstytucyjnego, bo my mówimy: po pierwsze, Polska, po pierwsze, Polacy i w przeciwieństwie do tego radykalnego lewicowca Rafała Trzaskowskiego, który mówi o aborcji i o języku śląskim, my mówimy o tym, co jest ważne dla Polaków, o drożyźnie. My chcemy niskich cen energii, aby Polacy mogli płacić jak najmniej za rachunki za energię elektryczną.
Trybunał Konstytucyjny bada zgodność z Konstytucją unijnych uregulowań dotyczących zakazu ogrzewania węglem i gazem – wniosek ws. „kształtowania przez UE i jej organy kompetencji państwa do wyboru źródeł energii oraz ogólnej struktury zaopatrzenia Rzeczypospolitej Polskiej w energię”. Robi to na wniosek grupy posłów reprezentowanych przez Sebastiana Kaletę, złożony 13 marca 2024.
Wczoraj jednak nie ogłoszono wyroku. Kolejne posiedzenie 27 maja o godz. 10.
Czy wyrok TK zostanie opublikowany? To zobaczymy już po wyborach, przynajmniej po tych wyborach najbliższych…














