Jeśli na europejskim rynku ma się znaleźć żywność wytwarzana z pominięciem unijnych zasad wynikających z Zielonego Ładu, to dlaczego mają go nadal przestrzegać unijni rolnicy?
Fot. MP
Jeśli na europejskim rynku ma się znaleźć żywność wytwarzana z pominięciem unijnych zasad wynikających z Zielonego Ładu, to dlaczego mają go nadal przestrzegać unijni rolnicy?
Fot. MP
Wielki protest rolników okazał się być całkiem nieduży
A przede wszystkim mało owocny. Nie ma efektów rozmów z politykami, nie ma nadziei na efekty spowodowane dzisiejszą demonstracją.
Protest zasilili przedstawiciele Solidarności 80 – miało ich być ok. 500. Ilu więc było rolników? Zważywszy licznych reprezentantów środowisk pozarolniczych – bo to i konsumenci, i transportowcy, i górnicy – rolników było też pewnie tylu.
Część nie dojechała – zatrzymano lawety z ciągnikami, zmierzające na protest. Ale pod KPRM organizator protestu Sławomir Izdebski z OPZZRiOR kazał wstydzić się wszystkim tym, którzy nie przyjechali.
Może i tak należało… A może należało wcześniej i inaczej…
Rolnik wypowiadający się w pewnej telewizji niesprzyjającej rządowi z żalem mówił o tym, że w Paryżu ciągniki są dopuszczane pod Wieżę Eiffla, a nawet i gnojówkę można wylać – ale tam rolnicy mają związki i nawet mandaty ma kto za nich płacić. A u nas – nic. Był niegdyś na proteście ciągników zatrzymanych w Zakręcie?…
Toteż premier Donald Tusk ocenił protest jako skromniejszy niż spodziewany. Widać emocje nie są tak wielkie, jak politycy PiS chcieliby – zauważył. I nie zauważył, żeby rolnicy rozpoczęli okupację KPRM.
Protestujący publikują nagranie – delegacja weszła z postulatami do KPRM, ale nie umożliwiono spotkania z premierem, dlatego postanowiła zostać do skutku (albo do czasu konieczności skorzystania z toalety – czego się im podobno odmawia…).
A premier tymczasem przekonuje podczas konferencji prasowej, że Polska głosowała przeciw umowie Mercosur, rząd robił wszystko, co należało – ale większość chciała inaczej, a mniejszości blokującej nie udało się znaleźć, także prezydent nie przekonał Włoch. A czy jeszcze będą rozmowy? Klauzule zabezpieczają 99 proc. interesów Polski – ocenił premier. I nie zamierza już przekonywać nikogo, w tym premier Meloni. I z prezydentem dziś o sprawach rolników w ogóle nie rozmawiał.
Reprezentacja protestujących rolników udała się do prezydenta od razu po rozpoczęciu demonstracji. Nie podano o efektach tych rozmów, ale atmosfera miała być przyjazna.
A Sławomir Izdebski mówi o postulatach rolników – bo nie tylko Mercosur komplikuje sytuację. Jest jeszcze Zielony Ład, jest potrzeba zapewnienia rolnikom pewności prowadzenia działalności wobec niezadowolonych sąsiadów, jest potrzeba oddłużenia gospodarstw…
Czy uda się to kiedyś zrealizować? Czy ład przestrzenny na wsi zostanie ustalony, zanim upadnie ostatnie gospodarstwo?… Na pewno tym razem wiadomo, czego rolnikom potrzeba – i co z niedawno jeszcze przyjmowaną do realizacji „Dwunastką dla rolników”?
Dla przypomnienia:
Czas nagli. Dziś rolnikom nie udało się uzyskać nic. Może czas zmienić postulaty? Np. zastanowić się, dlaczego inne kraje nie boją się mercorsurowej konkurencji (w końcu nie tylko Niemcy są za umową) – może mają towary z unijnym znakiem jakości, chronione przy tego typu umowach? A może zbudowały inspekcje, będące w stanie chronić ich rynki?
Jeśli na europejskim rynku ma się znaleźć żywność wytwarzana z pominięciem unijnych zasad wynikających z Zielonego Ładu, to dlaczego mają go nadal przestrzegać unijni rolnicy?