Scroll Top
Wojciechowski

Fot. Komisja Europejska

Fot. Komisja Europejska

Wojciechowski: Powinniśmy bronić obecnej struktury polskiego rolnictwa

W drugiej części dzisiejszego posiedzenia KRiRW komisarz Janusz Wojciechowski odpowiedział na pytania posłow i rolników oraz określił swoje stanowisko wobec kluczowych problemów europejskiego i polskiego rolnictwa.

Więcej o pierwszej części posiedzenia:

Wojciechowski: Unijna gospodarka korzysta, a rolnictwo traci na handlu z Ukrainą

Pytany o szczegóły zmian wprowadzanych w WPR powtórzył, że nie będzie przymusowego ugorowania i płodozmianu – zastąpi je dywersyfikacja upraw. Nie będzie okrywy zimowej. To wszystko utrudniało planowanie produkcji. Wojciechowski podziękował rolnikom za protesty – pomogły wywalczyć odstąpienie od ugorowania.

Nie będzie też kontroli w małych gospodarstwach.

W trakcie dyskusji podniesiony został problem zadłużonych gospodarstw. Tu pomocne mogą być programy poszczególnych krajów i przepisy uniemożliwiające przejmowanie ziemi rolnej przez nie-rolników – wyjaśniał komisarz.

Tłumacząc uwarunkowania podejmowanych decyzji komisarz wyjaśnił, że nie wolno dopłacać do eksportu – to zasada handlu światowego. Nie wolno również dopłacać do produkcji. Stąd konieczność przekonywania  Światowej Organizacji Handlu, że unijne dopłaty są do czegoś innego. UE jest największym eksporterem na świecie, z tego wynika potrzeba ochrony handlu. Kraje, które potrzebują zbóż i pasz, chcą otwarcia rynku na Ukrainę.

Jakiego rolnictwa chce wieś? Tu są też różne głosy: duzi producenci chcą włączenia małych do swoich gospodarstw. Zdaniem Wojciechowskiego powinniśmy bronić obecnej struktury polskiego rolnictwa. Na świecie najmniejsze gospodarstwa do 2 ha zajmują 12 proc. ziemi i produkują 35 proc. żywności – przekonywał. Wszystkie typy gospodarstw są potrzebne. Czechy mają największe gospodarstwa, ale to oni kupują żywność od nas.

Różnorodność i wzmocnienie rolników w łańcuchu dostaw – to jest potrzebne w rozwoju rolnictwa. Sektory są różnie zorganizowane, ale generalnie rolnicy są za słabi w łańcuchu dostaw. Rozwój organizacji rolników powinien być większy – wskazywał komisarz.

Pytany, czy jest możliwe zwiększenie dopłat do roślin wysokobiałkowych, Wojciechowski przypomniał, że obecnie z koperty na dopłaty 25 proc. trafia na ekoschematy, 10 proc. to płatność redystrybucyjna, 12 proc. – płatności powiązane z produkcją i po 3 proc. na młodych rolników i rośliny białkowe.

Przyznał, że być może powinno się to zmienić. Wiele rzeczy powinno być wyjaśniane w państwach – i w rozmowach.

Bo wiele zależy od państw. Jak stwierdził komisarz, to nie rolnik ma udowodnić, że przestrzega wymogów, ale to jemu trzeba udowodnić, że coś zrobił źle. Przepisy unijne nie wymagają potwierdzania spełnienia wymogów przez rolnika – zaznaczył.

Pytany o pestycydy podkreślił, że trudno sprzeciwiać się dowodom stwierdzającym szkodliwość określonej substancji, ale był zawsze przeciwko ilościowym określeniom redukcji. Propozycja ilościowej redukcji śor, nieuwzględniająca zużycia przez poszczególne państwa, została wycofana.

Wiele decyzji w rolnictwie przeniesiono na poziom krajowy – inaczej niż w całej UE, która dąży do centralizacji.  Wiele w rolnictwie zależy od poszczególnych państw – np. w kwestii użycia środków na odbudowę hodowli trzody.

Ważna jest też współpraca między rolnikami a państwami członkowskimi.

Jak podsumował Wojciechowski, mówiąc przed laty o zaletach zielonej polityki rolnej miał na myśli wspieranie małych i średnich gospodarstw, dobrostanu zwierząt, ekologicznych gospodarstw, krótkiego łańcucha dostaw oraz sprzedaży bezpośredniej.

– Z żadnego z tych elementów się nie wycofuję – podkreślił.

Czasowe ograniczenie produkcji to jeden z mechanizmów interwencji podczas kryzysów, podstawowy i od lat stosowany np. przez prowadzących winnice – dodał w kontekście ugorowania.

Nie mieliśmy problemów w handlu z Ukrainą przed atakiem Rosji – była równowaga.

Obecnie już działają porty Morza Czarnego. Dlatego sprzeciwiłem się automatycznemu przedłużeniu ATM – tłumaczył komisarz Wojciechowski. I dlatego zrobiono wszystko, co można było zrobić, aby wprowadzić instrumenty pozwalające reagować na nadmierny import.

Zdaniem Wojciechowskiego Komisja nie podjęła kroków, aby uchylić polskie embargo na zboża z Ukrainy – ale nie można rozstrzygnąć, czy polski rząd je przedłuży.

Trzeba wskazać, że nowe unijne przepisy – zapewne wkrótce zostaną przyjęte – zawieszają możliwość jednostronnego wstrzymania importu przez państwa członkowskie, o czym więcej:

Polskie embargo na przywóz towarów z Ukrainy stanie się nielegalne

Posty powiązane

error: Content is protected !!