Scroll Top
wycinanka

Partnerstwo publiczno-prywatne w ataku?
Fot. Pixabay

Partnerstwo publiczno-prywatne w ataku?
Fot. Pixabay

Wsparcie dla zespołów ludowych, artystów i KRUS to jedno?

Czyli „utylizacja” pieniędzy? Czy rolnik może być traktowany… jak artysta?

Niemałe zamieszanie wywołał projekt wspierania artystów.

– Finansowanie składek przez państwo nie jest niczym wyjątkowym, podobne rozwiązania funkcjonują dla różnych grup, m.in. duchownych, przedsiębiorców, rolników – zauważyła w Sejmie Marta Cienkowska, minister kultury i dziedzictwa narodowego.

Minister odpowiadała na pytanie dotyczące ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artysty, który to projekt jeszcze nie stał się przedmiotem obrad Sejmu, ale już ogłoszenie go wywołuje wiele kontrowersji.

Więcej o projekcie:

Jest projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny

Czy pani minister kultury trafiła w sedno, przywołując rolników jako grupę korzystającą z dofinansowania składek przez państwo?

Zanim argument ten będzie powtarzany – wszak w wystąpieniu pani minister padł też argument o potrzebie szerszych zmian w systemie ubezpieczeń społecznych – trzeba przypomnieć, że KRUS powstała na niemałej bazie w postaci ziemi, oddawanej państwu przez rolników.

Dziś już jakoś nikt nie liczy, ile to przyniosło i przynosi dochodów, a także, ile ich mogłoby przynosić, gdyby ziemi tej w większości nie sprzedano.

Wieś zatańczy z dopłatą państwa

Kwestia dopłat do emerytur artystów wiąże się z jeszcze jednym projektem, złożonym w Sejmie: z finansowaniem zespołów ludowych:

Wieś zatańczy i zaśpiewa

– Myśleliście, że dopłaty do emerytur dla pseudoartystów to szczyt możliwości plucia wam w twarz przez uśmiechniętą ekipę Tuska? Oczywiście, że nie. Tym razem ciepły deszczyk z ust uśmiechniętej koalicji spada na was pod postacią ustawy o zespołach ludowych – mówił wczoraj w Sejmie poseł Bronisław Foltyn, Klub Poselski Konfederacja i składał taką „minirelację na temat tego, jak zamierzają zutylizować kolejne 200 mln zł”:

– Co to za potworek? Niemal klon ustawy Cienkowskiej, z tą różnicą, że tutaj będziemy zmuszeni dopłacać nie do emerytur Jasia Kapeli i pani pornomalarki, ale do niesformalizowanych zespołów ludowych. Niesformalizowanych! To ważne, bo do tych sformalizowanych już dopłacamy. Ludowcy z PSL-u wymyślili sobie, że wyprowadzą z budżetu ministerstwa rolnictwa kilkaset milionów złotych na bliżej nieokreślone zespoły. Już obliczyli, że jest ich 3 tys. Na pytanie, kto i jak to policzył, nikt nie znał wczoraj odpowiedzi. Nikt też specjalnie nie ukrywał, że ta pisana na kolanie ustawa ma być formą wsparcia przyszłorocznej kampanii wyborczej PSL-u za publiczne pieniądze. Oczywiście ludowcy chcą przy okazji powołać specjalny krajowy rejestr zespołów ludowych z odpowiednią liczbą etatów dla swoich, a całość ma nadzorować ARiMR, czyli Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Swoją drogą to ciekawa koncepcja, by artystów ludowych potraktować w systemie ARiMR niczym pogłowie bydła i dopłaty do hektara. Ma być obowiązkowa rejestracja. Ma być komisja kwalifikacyjna. Wymyślili nawet zakaz członkostwa dla artystów w więcej niż jednym zespole, a każdy zakwalifikowany zespół ma w ciągu 3 miesięcy powołać zarząd. Nad wszystkim ma czuwać Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi, czyli nowo opanowany PSL-owski bastion polityczny. Rozdawanie grantów ma się odbywać na wzór tego, co znamy już z przypadku Jasia Kapeli – bez konkursu, ale przez decyzję administracyjną. W połowie 2026 r. jesteśmy więc świadkami głębokiej rekonstrukcji PRL-u w instytucjach państwowych. Czy tego oczekiwali wyborcy, głosując na uśmiechniętą koalicję w roku 2023? Wątpię. Mamy tymczasem powrót do najgorszych, centralnie sterowanych czasów, gdy urzędnicy przy biurkach z nadania politycznego według własnego widzimisię rozdają publiczny grosz swoim kolegom i koleżankom, a ustawa o zespołach ludowych jest tego najlepszym przykładem.

Trzeba zauważyć, że „koncepcja, by artystów ludowych potraktować w systemie ARiMR niczym pogłowie bydła i dopłaty do hektara” została przećwiczona na kołach gospodyń wiejskich – wniosków nie wyciągnięto, choć doświadczenie zebrano.

Czytaj też:

Na jakiej podstawie prawnej ARiMR włączyła KGW do swojego rejestru producentów?

Ile kół gospodyń z KZRKiOR trafiło do rejestru i kasy ARiMR?

 

Kiedy organizacje czy związki rolnicze mogą być finansowane z budżetu państwa?

A może wyciągnięto wnioski, ale nie konsekwencje?

Czytaj:

„Potencjalny beneficjent” ARiMR jednak nieprawidłowo zdefiniowany

Posty powiązane

error: Content is protected !!