Wciąż nie ma sposobu, aby poprawić pozycję rynkową polskich rolników i dostawców żywności.
Fot. Anemone123 z Pixabay
Wciąż nie ma sposobu, aby poprawić pozycję rynkową polskich rolników i dostawców żywności.
Fot. Anemone123 z Pixabay
Zamówienia publiczne dotrą do rolnictwa?
Wciąż są daleko. Po oderwanych od rzeczywistości zapowiedziach utworzenia lokalnej półki nie mamy propozycji rzeczywiście wpływającej na rynek rolny.
A Sejm zajął się właśnie zamówieniami publicznymi w gospodarce. Poseł Wiesław Różyński pytał: „Jakie działanie podejmuje rząd w celu ochrony polskich przedsiębiorców, zwłaszcza z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, przed konkurencją z takich krajów jak Chiny, Turcja czy Indie?”
Jest o co zabiegać.
– Suma zamówień publicznych, gdy spojrzymy tylko na ubiegły rok, to blisko 600 mld zł – wyjaśniał minister rozwoju i technologii Krzysztof Paszyk. – Za tyle w Polsce… Taka była wartość zamówień publicznych, przy czym tych organizowanych w trybie Prawa zamówień publicznych – blisko 300 mld. To są potężne środki, po które powinno się sięgać. I taki jest cel, który jasno sobie wyznaczyliśmy. Po te środki muszą sięgać polscy przedsiębiorcy.
Temat kontynuował poseł Andrzej Grzyb, który zapytał:
– Pozostaje jednak jeszcze drugi segment, który dotyczy sektora małych i średnich przedsiębiorstw, ale też dotyczy dostawców, jakimi są np. rolnicy. Otóż chodzi o tzw. local content, czyli półkę dla lokalnych produktów, która powinna być w wielkich sieciach handlowych. Skoro możemy przy zamówieniach publicznych realizować local content, czyli dostawy przedsiębiorstw lokalnego przemysłu mogą być realizowane, to dlaczego tutaj nie można tego zrobić? Uważam również, że sprzedaż produktów zagranicznych pod polską flagą to jest plaga, z którą walczą przede wszystkim producenci dostawiający towary dla handlu.
Jak się okazuje, problem jest wciąż badany.
Minister rozwoju i technologii Krzysztof Paszyk zapowiedział:
– Bardzo dziękuję panu posłowi Grzybowi za to pytanie. Jesteśmy od kilku tygodni w kontakcie i współpracujemy w zakresie przygotowania rozwiązań, które byłyby też wsparciem dla producentów z sektora rolno-spożywczego. To jest także niezwykle dynamicznie rozwijający się sektor polskiej gospodarki, zwłaszcza dane dotyczące rosnącego eksportu pokazują, że warto inwestować w ten sektor. Mogę obiecać, że postaramy się jak najszybciej – wspólnie z ministerstwem rolnictwa, właściwym, że tak powiem, jeśli chodzi o regulacje na rynkach rolno-spożywczych – takie rozwiązania przygotować. Myślę, że jest dobry czas, by wychodzić naprzeciw też temu, co jasno zaczynają sugerować nam nasi rodacy, że patriotyzm gospodarczy musimy na każdym kroku starać się wprowadzać, bo to jest czysta korzyść dla naszej gospodarki. A więc mam nadzieję, że w najbliższym czasie pokażemy konkretne rozwiązania.
Rolnikom pozostaje więc też wciąż nadzieja – nawet jeśli wiceminister Kołodziejczak (który zapowiadał właśnie działania prorynkowe) po upływie półtora roku odszedł raczej bez sukcesu, a i oba zainteresowane powyższym tematem resorty rządowe mają lada dzień podlegać daleko posuniętej reorganizacji…
Okazji do działania nie brakuje – może nią być chociażby żywienie w szpitalach, że o szkołach nie wspomnę. Czytaj też:
MZ: Nowy standard żywienia w szpitalach – projekt rozporządzenia trafił do konsultacji publicznych














