Czy wygrane referendum dałoby, po co – i komu – argument za dążeniem do zmiany unijnej polityki? Kto potrzebuje dziś takiego argumentu? Fot. z demonstracji w Warszawie 10 maja 2024 roku.
Fot. MP
Czy wygrane referendum dałoby, po co – i komu – argument za dążeniem do zmiany unijnej polityki? Kto potrzebuje dziś takiego argumentu? Fot. z demonstracji w Warszawie 10 maja 2024 roku.
Fot. MP
Zielony Ład nie będzie obalony w referendum?
Senat nie dostrzegł potrzeby przeprowadzenia proponowanego przez prezydenta referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej.
Proponowane przez prezydenta pytanie w referendum miałoby brzmieć: „Czy jest Pani/Pan za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”.
Referendum nie będzie. A czy byłoby – teraz – potrzebne?
O kosztach unijnej polityki mówił w połączonych komisjach senackich – temat trafił pod obrady Komisji Spraw Unii Europejskiej, Komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności, Komisji Infrastruktury, Komisji Klimatu i Środowiska, Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi – Paweł Szefernaker, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP.
Wskazywał na koszty już poniesione i te dopiero nadchodzące, jak wynikające z ETS2. Wzrost kosztów dotyczy też rolnictwa:
– Rolnicy mierzą się z rosnącymi kosztami nawozów azotowych, bo produkcja nawozów zależy od gazu, a gaz jest drogi z powodu tej samej polityki klimatycznej. Mierzą się także z limitami hodowli i nawożenia, które ograniczają plony bez żadnych mechanizmów kompensujących utracone przychody. I mierzą się z nierówną konkurencją związaną z importem z państw trzecich, gdzie takich regulacji po prostu nie ma. Europejski rolnik musi spełniać rygorystyczne normy środowiskowe i sanitarne, a jednocześnie rywalizuje z towarami, które tych norm nie spełniają. Bank PKO szacuje, że łączny koszt pakietu „Fit for 55” dla Polski do 2030 r. wyniesie ok. 527 miliardów euro. Samo podniesienie celu redukcyjnego z 40% do 55% to dodatkowe 189 miliardów euro. Nowy cel na rok 2040, 90% redukcji emisji, wymagałby tempa dekarbonizacji trzykrotnie szybszego niż cokolwiek, co Europa dotąd osiągnęła. Jego koszty będą również proporcjonalnie wyższe.
Bo:
– Europejski Zielony Ład w swojej obecnej postaci nie jest polityką ochrony klimatu – jest polityką samodestrukcji przemysłowej naszego kontynentu przeprowadzonej w imię wartości, których nikt poza Europą dziś nie wyznaje z taką intensywnością. (…) Europa dziś nie tylko biednieje – Europa traci zdolność do samodzielnego funkcjonowania, a bez silnej gospodarki nie będzie również bezpieczna.
Referendum jako instrument demokracji bezpośredniej jest narzędziem, które Konstytucja Rzeczypospolitej daje narodowi w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa. Dlaczego więc nie zostanie wykorzystane?
Pytanie niewłaściwe?
W debacie wskazywano głównie na prawidłowość sformułowania pytania, choć były też głosy podejmujące dyskusję z samym przedmiotem mającym być poddanym pod referendalną ocenę.
Ocenę pytania referendalnego senatorowie poznali z opinii legislacyjnej prof. Marka Chmaja. Wskazał on na brak precyzji:
– To nie jest pytanie precyzyjne. A dlaczego? Otóż pytanie referendalne zawarte w przedstawionym przez prezydenta projekcie nie ma jasno określonego przedmiotu. Jeżeli rozumieć je w ten sposób, że uprawniony do głosu ma opowiedzieć się za realizacją polityki, która doprowadziła – czas przeszły – do określonych skutków, albo przeciw niej, to osoba biorąca udział w referendum tak naprawdę ma wypowiedzieć się o faktach. Zatem w tym przypadku należy uznać, że pytanie referendalne zawiera wadę formalną, co świadczy o sprzeczności projektu z kilkoma przepisami konstytucji.
Pytanie jest też niejednoznaczne:
– Co więcej, projektowane pytanie referendalne nie określa w sposób jednoznaczny, czyja polityka ma podlegać ocenie, a zatem czy chodzi o politykę prowadzoną przez organy Unii Europejskiej, czy o politykę organów Rzeczypospolitej Polskiej. Pewna odpowiedź jest w wyjaśnieniach zawartych w projekcie i te wyjaśnienia sugerują, że chodzi w rzeczywistości o politykę klimatyczną Unii Europejskiej. A to oznacza, że pytanie referendalne wychodzi poza zakres wskazany w art. 125 konstytucji, ponieważ to właśnie organy Unii Europejskiej prowadzą politykę klimatyczną, na którą wskazują wyjaśnienia.
– Wy wiedzieliście, że tak sformułowane pytanie musi być odrzucone przez Senat. Więc po co je stawialiście? Czemu to służy? – pytała senator Magdalena Kochan.
Zielony Ład nie taki groźny?
– Ceny nawozów wynikają – to tak dla pańskiej informacji, Panie Ministrze – z tego, że popełniono katastrofalny błąd – mówił do przedstawiciela prezydenta były premier, senator Waldemar Pawlak. – Pan premier Sasin w 2020 r. wyraził zgodę na zmianę formuły cenowej przy zakupach gazu na zakupy według cen giełdowych. Doprowadziło to, proszę państwa, do tego, że 2 lata później cena gazu wzrosła 15 razy – nie o 15%, tylko 15 razy. O tyle wzrosła od 2020 do 2022 r. I to był błąd związany z tym, że zaufano mechanizmom rynkowym, a nie zdrowemu rozsądkowi, który podpowiadał, żeby wyceniać energię w ekwiwalencie energetycznym. Skoro pan minister wspomniał o popieraniu transformacji energetycznej z głową, no to nasuwa się właśnie pytanie, czy pan prezydent miałby odwagę zmienić pytanie na pytanie pozytywne, prorozwojowe, uczciwe.
Senator Jerzy Chróścikowski wskazywał, że na skutki unijnej polityki klimatycznej trafiają pieniądze unijne, wcześniej przeznaczane na dopłaty – odwoływał się do opinii dr Wieliczko.
Jak wskazywał, zapowiadane są dopłaty do nawozów.
– Z czego? Z ETS. Jeśli pani Wieliczko pisze o tym w opinii, to znaczy, że ETS jest do wykorzystania. No, chcą nam zalecić, żebyśmy korzystali z ETS, dopłacając do tego, oczywiście bez uruchamiania środków z Unii Europejskiej, mimo że pan minister zwraca się do Unii Europejskiej o środki na rekompensaty dla rolników za wysokie ceny nawozów itd. W związku z tym można też zadać pytanie, dlaczego rząd Prawa i Sprawiedliwości uruchomił ponad 10… Wtedy była mowa o 15 miliardach, ale, o ile wiem, ponad 10 miliardów ze środków własnych uruchomiono, rekompensując rolnikom straty, które były ponoszone z tytułu wzrostu cen gazu. Pamiętamy przecież, jakie to były ceny. Tutaj było przytaczane, o ile one wzrosły – dziesięciokrotnie czy piętnastokrotnie ceny gazu wzrosły po wybuchu wojny na Ukrainie. No, przeżyliśmy ten kryzys. Rolnicy ponoszą ogromne straty przez tę politykę klimatyczną.
Chcę zwrócić uwagę, że ta polityka klimatyczna nie jest prowadzona od wczoraj, nie jest prowadzona od 8 lat. Ja byłem w Anglii na takim spotkaniu przewodniczących komisji, gdzie dyskutowaliśmy o środowisku i o rolnictwie. I co? Koledzy z Belgii, posłowie, przyjechali tam, żeby lobbować za handlem emisjami, za handlem uprawnieniami. Ta polityka jest mi znana od 20 lat. Po prostu ktoś sobie wymyślił taką politykę, żeby na tym zarabiać, robić biznes, żeby brać pieniądze i rozdawać pieniądze, dzielić te pieniądze. To na tym polega.
I nie dotyczy tylko rolnictwa i nie zawsze jest złe – senator wskazał np. na korzyści z ocieplania mieszkań.
– Ale jeżeli Unia Europejska narzuca nam, a szczególnie rolnictwu, tak zwane… Kiedyś komisarz Timmermans mówił: „Wy, rolnicy, będziecie mieć narzucony Zielony Ład i nie ma co dyskutować”. Pamiętam pytanie, które zadałem komisarzowi Timmermansowi w Brukseli: „A skąd my mamy wziąć pieniądze na to?”. Powiedział: „Macie wspólną politykę rolną i sobie z tego finansujcie”. Czyli tak de facto zmusza się nas, żebyśmy z tych pieniędzy, które rekompensują nam utracone dochody, finansowali Zielony Ład. No, to jest po prostu siłowe narzucanie nam… Dlatego rolnicy protestują, dlatego nie chcą Zielonego Ładu. Ale nie mówimy, że niczego nie chcemy. My od lat to stosujemy.
Diabeł tkwi w szczegółach
Rolnicy stosowali od zawsze działania zdroworozsądkowe, teraz jednak dziwnie „podliczane” w UE:
– Teraz ktoś mówi o tzw. węglowym rolnictwie, a my od dawna słomę przyorywujemy, od dawna obornik przyorywujemy, od dawna pewne rzeczy robimy. To jest coś, co się dzieje od setek lat, a nam się w tej chwili mówi, że my nie stosujemy polityki klimatycznej. No, stosujemy. Jeśli chodzi o CO2, no to przecież mówimy tyle lat, że rolnictwo pochłania CO2. I nawet są wyliczenia, ile kukurydza pochłania dwutlenku węgla, są wyliczenia, ile buraki cukrowe pochłaniają. Tylko nikt za to nam nie płaci. Mówią, że to zrobią. Od 5 lat słyszę, że będą środki finansowe dla rolników za to pochłanianie. Nic z tego nie ma, tylko gadanie i gadanie.
I są koszty – a nie korzyści, wydawałoby się w sposób oczywisty należne rolnikom za ich działalność na rzecz środowiska:
– Rolnicy nie chcą tego Zielonego Ładu, bo ponoszą większe koszty energii, nawozów itd., itd. Są dzisiaj niekonkurencyjni, bo ceny światowe stoją w miejscu. Kto o tym decyduje? Oczywiście Rosja, Chiny i inne kraje decydują o tym. Teraz także Mercosur będzie decydował. To jest właśnie ta polityka niekonkurencyjności.
I senator Chróścikowski opowiedział się za zmianą polityki:
– Szczególnie „Solidarność” pracownicza apeluje o to. Już tyle razy powtarzano: skończmy z tym Zielonym Ładem, z tym wariactwem, ale nie z tym, co jest potrzebne. To, co od wieków stosujemy, dalej stosujmy. Trzeba ocieplić mieszkanie – ocieplmy. Chcemy oszczędzać energię – oszczędzajmy. Ale nie narzucajmy ludziom podatków, kosztów, przez które my jako rolnicy jesteśmy dzisiaj niekonkurencyjni. Mogę to powiedzieć w imieniu rolników.
Z kolei prowadzący obrady Tomasz Grodzki wygłosił swoją opinię, gwoli ścisłości trzeba zaznaczyć, że opatrzoną słówkiem „chyba”:
– Ja tylko, tak gwoli prawdy historycznej, przypomnę, że największym orędownikiem Zielonego Ładu był chyba komisarz Wojciechowski, a nie Timmermans. A rząd obecnie protestuje przeciwko Mercosur i przeciwko elementom Zielonego Ładu. No, to tak gwoli prawdy historycznej.
Trzeba doczytać, bo pamięć bywa zawodna…
Senatorowie – acz nie bez protestów- wysłuchali też wypowiedzi posła na Sejm w latach 1997–2001 Tomasza Wójcika:
– Chcę powiedzieć, że jestem z wykształcenia fizykochemikiem. Razem z drem Kubickim, który poświęcił 40 lat pracy naukowej dwutlenkowi węgla i różnym rodzajom promieniowania oddziałującego w związku z dwutlenkiem węgla, w lutym tego roku wydaliśmy monografię dotyczącą eksperymentów – nie badań teoretycznych, nie opinii, nie konsensusów, tylko twardych eksperymentów laboratoryjnych i terenowych. Pokazują one, że dwutlenek węgla w obecnych warunkach nie jest w najmniejszym stopniu gazem cieplarnianym, nie ma fizycznej zdolności pochłaniania promieniowania podczerwonego, cieplnego. Każdy, kto mówi inaczej, jest całkowitym ignorantem, a nawet jeżeli się zna na tej sprawie, to mówi to z powodów innych niż naukowe.
Komisje rekomendowały niewyrażenie zgody na zarządzenie referendum.
Referendum niepotrzebne
Senat nie podjął pracy – sugerowanej przez niektórych – nad zmianą pytania referendalnego.
Nie pomogła demonstracja pod gmachem parlamentu.
– Wcale wam nie zależy na tym referendum. Wam zależy na nowej narracji, jakoby wbrew zasadom demokracji, przeciw wsłuchiwaniu się w głos narodu wypowiadali się senatorowie Rzeczypospolitej Polskiej. Ja nie pozwalam na taką manipulację. To jest błędne rozumienie polityki. To jest politykierstwo w najlepszym wydaniu. Politykierstwo, nie polityka – mówiła tuż przed głosowaniem senator Magdalena Kochan.
Senator Kazimierz Michał Ujazdowski oceniał:
– Jest to plebiscyt, a nie referendum. Tworzycie państwo iluzję, że ono ma charakter decyzyjny. To jest zaproszenie ludzi do konfliktu, po czym wszyscy znajdujemy się w takim samym położeniu jak dziś.
A senator Chróścikowski przypominał, że do Zielonego Ładu zmierzano już w latach dziewięćdziesiątych – różnymi drogami, był czas, że mówiło się np. wiele o całkiem dziś zapomnianej dziurze ozonowej.
Referendum nad tak postawionym zagadnieniem, jak chciał prezydent, nie będzie. Głosowało 95 senatorów, 32 było za, 62 głosowało przeciw, 1 senator wstrzymał się od głosu.
Czy wygrane referendum dałoby, po co – i komu – argument za dążeniem do zmiany unijnej polityki? Kto potrzebuje dziś takiego argumentu?














