Scroll Top
wieprzowina danie

Rząd chiński wprowadził cła antydumpingowe w wysokości od 15,6 do 62,4%.
Fot. jyleen21 z Pixabay


Rząd chiński wprowadził cła antydumpingowe w wysokości od 15,6 do 62,4%.
Fot. jyleen21 z Pixabay


UPEMI o nowym rozdziale wojny celnej: Chiny, USA, Mercosur

Chiny, będące ważnym odbiorcą europejskiej wieprzowiny, od dłuższego czasu starają się ograniczyć dostęp do własnego rynku.

Rok temu rozpoczęło się postępowanie antydumpingowe, które w znaczny sposób ograniczyło eksport wieprzowiny ze strony dotychczasowych dostawców. Obecnie zaś rząd chiński wprowadził cła antydumpingowe w wysokości od 15,6 do 62,4%.

– Podobnie jak w zeszłym roku wywoła to reakcję łańcuchową – twierdzi Wiesław Różański, prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego. – Według wszelkich danych europejski eksport wieprzowiny spada, mimo że w tym roku sytuacja nieco się ustabilizowała. Ograniczenie dostępu do chińskiego rynku sprawi, że w Europie mogą pojawić się duże nadwyżki wieprzowiny, które na pewno będą miały wpływ na jej ceny. Pamiętajmy, że w pierwszym kwartale tego roku jedynie 20% europejskiej produkcji wieprzowiny trafiło na rynki zagraniczne. Jednocześnie obserwujemy wzrost ubojów, przy braku wzrostów popytu.

Według UPEMI decyzja Chin w połączeniu z niedawno zawartym porozumieniem dotyczącym uprzywilejowania amerykańskiej wieprzowiny na europejskim rynku, może doprowadzić do rewolucji na europejskim rynku. Nie bez wpływu będzie też umowa pomiędzy UE i Mercosur. Choć nie dotyczy ona wieprzowiny, to można zauważyć tendencję do przenoszenia europejskiej produkcji do Ameryki Południowej, o czym organizacja informowała przy okazji wspólnej inwestycji hiszpańsko-brazylijskiej i rozwoju hodowli trzody w Brazylii, której głównym celem ma być właśnie Europa. Hiszpania zaś należy do orędowników zawarcia umowy z krajami Mercosur.

– Uważam, że szersze spojrzenie na sytuację geopolityczną nie napawa optymizmem – przekonuje Różański. – Jest to splot niekorzystnych dla europejskiej hodowli wydarzeń i może postawić pod znakiem zapytania kontynuację produkcji w Europie. Już teraz obserwujemy spadek hodowli wśród głównych europejskich graczy. Jestem zdania, że należy naprawdę bardzo uważnie prześledzić konsekwencje takiego postępowania wobec europejskich rolników. Europa nie może stać się importerem żywności. Oczywiście dziś do tego daleko, jeśli jednak rynki zbytu będą się kurczyć, a wymagania wobec europejskich producentów podwyższać, staniemy się skansenem, a nie globalnym graczem. To nie jest jedynie kwestia ekonomii, ale przede wszystkim bezpieczeństwa. Przykłady takie jak pandemia COVID i wojna na Ukrainie pokazują, jak łatwo zakłócić światowe łańcuchy dostaw. Bez silnej, opłacalnej produkcji w poszczególnych krajach członkowskich, będziemy zależni od dostawców z krajów trzecich. Jakie rodzi to problemy, pokazuje sytuacja w innych branżach np. mikroprocesorów czy substancji czynnych dla przemysłu farmaceutycznego.

Według Wiesława Różańskiego, wobec tak dużej presji na ceny, Europie w tym także Polsce pozostaje jedynie skupienie się na ciągłym podnoszeniu jakości produkcji. Jednocześnie to właśnie jakość i bezpieczeństwo produktów powinny stać się głównym ograniczeniem, który może chronić europejski rynek przed napływem towarów z krajów trzecich.

 

 

Źródło informacji: UPEMI

Posty powiązane

error: Content is protected !!