Scroll Top
kura kogut podwórko

Kiedy mamy do czynienia z „zakładem”, a kiedy ze „zwierzętami domowymi”?
Fot. Xuân Tuấn Anh Đặng z Pixabay

Kiedy mamy do czynienia z „zakładem”, a kiedy ze „zwierzętami domowymi”?
Fot. Xuân Tuấn Anh Đặng z Pixabay

„Zakład drobiu” to już nie kilka kur na podwórku

„Osoby, które utrzymują drób na własne potrzeby, nie muszą go rejestrować u Powiatowego Lekarza Weterynarii ani w Krajowej Bazie Danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa” – w piątek 17 lutego ogłosiło Ministerstwo Rolnictwa na swojej stronie internetowej.

To zaskakujące – przepisy zobowiązujące do rejestracji Sejm uchwalił niedawno bez większego ożywienia i szczególnej dyskusji.

Więcej o projekcie:

Wszystkie gatunki zwierząt będą podlegały rejestracji

Zgodnie z przyjętą ustawą o systemie identyfikacji i rejestracji zwierząt (uchwaloną przez Sejm 4 listopada 2022 r., ogłoszoną 22 grudnia 2022 r. i z terminem wejścia w życie 14 dni), każdy „podmiot prowadzący zakład drobiu” składa wniosek o nadanie zakładowi drobiu numeru w terminie 3 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy oraz zgłasza do komputerowej bazy danych liczbę ptaków lub jaj wylęgowych odpowiednio utrzymywanych lub przetrzymywanych w zakładzie drobiu według stanu na dzień złożenia tego wniosku. Termin ten upływa 6 kwietnia 2023 r.

Ustawowy słownik definiuje: „zakład drobiu – zakład w rozumieniu art. 4 pkt 27 rozporządzenia 2016/429 w odniesieniu do ptaków z gatunków: kura (Gallus gallus), kaczka (Anas platyrhynchos), kaczka piżmowa (Cairina moschata), gęś (Anser anser), gęś garbonosa (Anser cygnoides), indyk (Meleagris gallopavo), przepiórka japońska (Coturnix japonica), perlica (Numida meleagris) oraz struś (Struthio camelus), w tym wylęgarnię w rozumieniu art. 4 pkt 47 rozporządzenia 2016/429”.

Choroby niegroźne dla małych hodowców?

Teraz okazuje się, że jest sposób obejścia unijnych zasad ochrony przed chorobami – bo nowe przepisy przecież wprowadzono właśnie jako chroniące przed chorobami zakaźnymi.

„Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nakłada na każdy podmiot utrzymujący zwierzęta lądowe (w tym drób) obowiązek rejestracji. W drodze odstępstwa państwa członkowskie mogą zwolnić z obowiązku rejestracji niektóre podmioty stwarzające nieistotne ryzyko dla zdrowia zwierząt lub zdrowia publicznego. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi podjęło prace legislacyjne, aby odstępstwo od przepisów unijnych mogło być zastosowane na gruncie krajowym” – podało teraz ministerstwo. Czyżby więc po raz kolejny miało się okazać, że polscy prawodawcy są jednak bardziej rygorystyczni niż ich unijni koledzy? „Jeśli dana osoba przeznacza jaja czy mięso pochodzące od własnego drobiu na własne potrzeby, będzie ona zwolniona z obowiązku rejestracji. Do czasu przyjęcia odpowiednich przepisów MRiRW zaleca powstrzymanie się od rejestracji takiego drobiu” – podano.  Zatem „zalecenie” zastępuje tu przepisy. A czy je poprawia?

Znaczący precedens?

Trzeba wskazać, że swoje „zalecenie” nieprzestrzegania obowiązujących przepisów MRiRW wydało w czasie nasilającej się grypy ptaków.

Więcej:

Grypa ptaków groźna dla drobiu i… budżetu

Jak więc widać, nie jest jednoznacznie potwierdzona potrzeba wprowadzania jednakowej bioasekuracji w gospodarstwach zajmujących się hodowlą i chowem na dużą skalę oraz w tych prowadzących je tylko na własne potrzeby, jako chów przyzagrodowy.

Zwierzę domowe – czyli do zjedzenia przez rodzinę?

A jak definiuje „zakład” unijne rozporządzenie 2016/429, którego implementacją uzasadniano wprowadzenie ustawy o rejestracji?

Podaje: „<zakład> oznacza wszelkie pomieszczenia, strukturę lub – w przypadku chowu lub hodowli na wolnym powietrzu – środowisko lub miejsce, w którym – tymczasowo lub stale – utrzymywane są zwierzęta lub przetrzymywany jest materiał biologiczny, z wyjątkiem:

a) gospodarstw domowych, w których utrzymuje się zwierzęta domowe;

b) zakładów leczniczych dla zwierząt”.

Jak się więc teraz okazuje, mamy „zwierzęta domowe” wszędzie tam, gdzie nie wchodzi w grę hodowla na sprzedaż, a na „własne potrzeby”.

Czyżby oznaczało to też zmianę w sposobie myślenia o ASF?

Trzeba przypomnieć, że już od dłuższego czasu zapowiadane jest uproszczenie bioasekuracji w małych gospodarstwach, co ma pozwolić im wrócić do hodowli świń.

Więcej:

„Nie będzie Polski silnej, gdy nie będzie silnego polskiego rolnictwa”

I pomyśleć, że jeszcze niedawno wybijano zdrowe świnie tam, gdzie znaleziono wirusa ASF u dzików…

Posty powiązane

error: Content is protected !!